Poradnik

Kompendium wiedzy dla przyszłych właścicieli kota.

Część porad jest naszego własnego autorstwa, opartych na własnych doświadczeniach. Pozostałe pochodzą od zaprzyjaźnionych, bardziej doświadczonych hodowców. Jeśli macie jakieś pytania lub kwestie, w których możemy pomóc – zapraszamy do kontaktu.

Kiedy już postanowiliście, ze do domu przybędzie kot to następnym krokiem jest wybranie – kocur czy kotka?
Taka decyzja nie jest łatwa biorąc pod uwagę liczne opowieści „mity” a to o kotce a innym razem o kocurze. Przy podjęciu decyzji jaką jest wybór płci powinno kierować się sercem – który z pokazanych nam kotów zawładnął naszym serduszkiem….
Nie raz słyszałam opinię: „kocurka nie chcemy, bo jak dorośnie będzie znaczył teren”.

Prawdą jest że kocur kiedy dojrzewa pozostawia kocie „znaki” zapachowe, które nie należą do najprzyjemniejszych dla człowieka. Jednak nie jest prawdą, że zachowuje się tak każdy kocur i nie można tego oduczyć kota. Natura jest bardzo silna ale są sposoby nauczenia dorosłego kota znaczyć teren w kuwecie. Potrzeba do tego tylko wyłącznie cierpliwości. Naukę rozpoczynamy od pierwszego znaczenia. Kot zaznaczył teren gdzieś w pokoju – należy natychmiast skarcić kocura i wstawić go do kuwety. Kot za którymś razem zacznie się zastanawiać że miejscem do tego jest kuweta i tam zacznie wykonywać swoje bardzo ważne czynności związane z pokazaniem kto jest panem tego „domu”. Oczywiście zdarzają się kocury oporne na naukę i nie maja najmniejszej ochoty na zmianę swoich przyzwyczajeń. Jedynym wyjściem dla właściciela jest mały zabieg chirurgiczny – kastracja.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest kupowanie kocurka z domu gdzie dorosły kocur znaczy teren w kuwecie. Maluch od młodzieńczych lat załatwiając się do tej samej kuwety co rodzice kojarzą zapach jaki pozostawia dorosły kocur właśnie z tym miejscem. Kiedy maluch dorośnie i hormony zaczną pracować bardzo intensywnie pierwsze znaczenie wykona w kuwecie bo przecież tak robił tata.

Jeśli w domu chowają się dwa dorosłe kocury nie kastrowane bardzo często znaczą teren jeden po drugim. Wyjątkiem mogą być koty chowane od małego. Nie walczą wtedy o teren gdyż hierarchia i podział terenu nastąpiły w okresie wzrostu.

Kotki natomiast też mają wadę którą jest rujka. Przychodzi taki moment kiedy dorosłą kotka potrzebuje partnera. Okazuje to bardzo głośnym miauczeniem, pokładaniem się. Są kotki które w okresie rujki również znaczą teren. Mocz zabarwiają bardzo intensywnym zapachem – również nieprzyjemnym dla człowieka. Nie znam nikogo kto oduczył kotkę w rujce siusiania i głośnego nawoływania kocura. Długie i częste rujki są bardzo niebezpieczne dla kotki – mogą doprowadzić do ropomacicza. Są dwa sposoby uporania się z tym problemem. Jeden to pokrycie kotki – znalezienie jej wspaniałego męża. Oczywiście męża tej samej rasy posiadającego odpowiednie dokumenty. Natomiast drugim sposobem jest sterylizacja – operacja chirurgiczna.

Jest bardzo dużo różnych zalet kotek i kocurków jednak analizując wybór pod kontem problemów związanych z dorastaniem nie ma żadnej różnicy czy zakupimy kocurka czy kotkę. Z każdym problemem można się uporać. Jeśli kot się nie nauczy sam co mu wolno robić i gdzie zawsze można wykonać zabieg chirurgiczny (sterylizacja, kastracja).

Jednak najważniejszą rzeczą jest pokochać kotka i pozwolić mu zostać członkiem rodziny – to gwarantuje mam kocią miłość, która jest bardzo cenna kiedy mamy w domu prawdziwego przyjaciela.

Autorem tekstu jest jest Aleksandra Stanowska, właścicielka hodowli kotów norweskich leśnych EL RETIRO*PL
Powyższy artykuł został opublikowany na stronie klubu hodowców kotów norweskich leśnych NFO 2000
 

W poszukiwaniach swojego ukochanego kota błądzimy wśród ogłoszeń internetowych, stronach klubów i hodowli… Czasem aż głowa boli od natłoku informacji, przez jakie musimy przebrnąć, aby znaleźć najlepszą hodowlę, z której wybierzemy swojego kociaka. Ale warto !! Im więcej informacji, tym większa nasza wiedza. Przy poszukiwaniu pierwszego kota jest najgorzej. Niby od 1 stycznia 2012 roku kupując kota rasowego powinniśmy mieć pewność, że jest ona rasowy, bo kupiony z hodowli i z rodowodem. O tym jak rozpoznać, czy „hodowla” jest prawdziwą hodowlą pisaliśmy w artykule ZANIM KUPISZ KOTA.

Serdecznie polecamy uważne przeczytanie wyżej wspomnianego artykułu.

SZAŁ ZAKUPÓW – czyli czego potrzebuje nasz dom, my i nasz kot przed pojawieniem się pierwszego kota w naszej rodzinie

Wybraliśmy już ukochanego kociaka z właściwej hodowli. Być może część z Was zakupiła też książkę o kotach i przeczytała ją „od deski do deski”. I co dalej? Kociak pojawi się za trzy miesiące, a może już za miesiąc. Czekanie…to coś czego nikt z nas nie lubi. Ale w czekaniu na wymarzonego kociaka jest też coś magicznego. Z zapałem oglądamy zdjęcia kociaka i planujemy gdzie postawić kuwetę, miseczki, drapak… Ale najpierw trzeba to wszystko kupić. A więc uprzyjemniamy sobie czas oczekiwania SZAŁEM ZAKUPÓW !! Okres oczekiwania na kociaka można porównać do okresu oczekiwania na pierwsze dziecko w domu. 🙂 A zakupy dla kociaka są równie przyjemne i podniecające. A więc do dzieła! Zróbmy listę potrzebnych rzeczy i oddajmy się SZAŁOWI ZAKUPÓW DLA UKOCHANEGO KOCIAKA!

Dla ułatwienia poszukiwań odpowiednich rzeczy w gąszczu sklepów internetowych przedstawiamy listę rzeczy potrzebnych bardziej lub mniej. 😉 Wszystkie (lub większość) z tych akcesoriów sprawdziliśmy w naszym domu i przy pielęgnacji naszych kotów. Niech ta lista będzie dla Was inspiracją do udanych zakupów dla Waszego kociaka. Listę akcesoriów będziemy uzupełniać na bieżąco, jeśli coś nowego wpadnie w nasze ręce, a nasi wykwalifikowani koci testerzy sprawdzą użyteczność danej rzeczy. 🙂

BEZPIECZEŃSTWO

ZABEZPIECZENIE BALKONU I OKIEN to podstawowa sprawa, o której powinniśmy pomyśleć. Nasz kot, nawet ten najbardziej ospały,ma w sobie coś z dzikiego łowcy i może się zdarzyć, ze zainteresują go ptaszki na balkonie, czy parapecie okna… Ptaszki potrafią fruwać, nasz kot niestety nie. Dlatego musimy pomyśleć o właściwym zabezpieczeniu naszego pupila.
Do zabezpieczenia okien najczęściej wystarczy zamówić moskitiery okienne. Zamawiamy je w tym samym miejscu, gdzie kupujemy okna do domu. Moskitiery te są mocne, siatka w nich jest metalowa i mocna. Nawet jeśli nasz kociak będzie się po niej wspinał, taka metalowa siatka w moskitierze wytrzyma wiele. Moskitiery możemy założyć w oknach, które najczęściej otwieramy. Oczywiście przed zamówieniem zalecam popytać o materiały, z których w danej firmie produkowane są moskitiery! Siatka w nich musi być wytrzymała – pamiętajmy o tym. Warto pomyśleć o zabezpieczeniu okien uchylnych – np taką kratką:

1. kratka do okien uchylnych

Kratkę można zamontować na górze lub na dole okna, łatwy montaż.

2. balkon

Balkon to już większe przedsięwzięcie. Na rynku znajdą Państwo wiele firm oferujących swoją pomoc w zabezpieczeniu balkonu – od montowania siatek (takich ogrodzeniowych) na specjalnych stelażach, po zabudowanie balkonu „oknami”, szybami, przez które kotek może sobie bezpiecznie oglądać świat. Może i pomysł zabudowania balkonu szybami wydaje się najbardziej estetyczny i elegancki, ale … ma niestety wielki minus – koty nie mają dostępu do świeżego powietrza, a przecież nasz pupil uwielbia wylegiwać się w promieniach słońca, czując wiatr w wąsach 🙂 Dlatego my polecamy firmę Sieci Korsze, która od lat produkuje sieci rybackie, ale też od jakiegoś produkuje specjalną siatkę sznurkową (z mocnego, wytrzymałego sznurka) do zabezpieczenia balkonów dla naszych ulubieńców. Wystarczy zadzwonić i powiedzieć, że chcemy zabezpieczyć balkon dla kota,a bardzo mili pracownicy firmy udzielą nam wszelkiej pomocy i instrukcji jak wymierzyć balkon i zamówić odpowiedni produkt. Siatkę taką montujemy sami lub przy pomocy uprzejmego sąsiada ;), wystarczy w markecie budowlanym kupić skręty zakończone haczykami i zaciski do kabli. Wiertarką wiercimy otwory na wkręty z haczykami na suficie balkonu i w ścianach z góry na dół, siatkę rozciągamy mocno, wieszając ją na haczykach. Na dole siatkę mocujemy do barierek za pomocą zacisków do kabli. Jeśli mamy dużą przestrzeń między dołem barierki a podłogą balkonu zalecam wkręcić kilka haczyków w podłogę i zamocować na nich siatkę. Takie zabezpieczenie balkonu będzie nas kosztować około 20 zł/m2 (koszt siatki +przesyłka, haczyków, zacisków). A nasz kot będzie mógł bezpiecznie spędzać czas na łapaniu wiatru w wąsy. 🙂

Opracowanie: Estera Rabiniak, Polska 2012, www.estibri.pl

ZABAWA

Każdy kot jest jak dziecko. Uwielbia zabawy. Warto poświęcić swoim kotom przynajmniej kilkanaście minut dziennie na wspólną zabawę – przez zabawę nawiązujemy silną więź ze swoim kotem. Kot rozładowuje nagromadzoną energię i spokojnie prześpi całą noc. W swoim domu wypróbowaliśmy wiele zabawek – z jednych koty chętnie korzystają z innych wcale. Wymieniamy tutaj te, bez których nasze koty nie mogą się obejść.

1. piłeczki

Najwspanialsze są te mięciutkie, piankowe (firmy Trixie), które odbijają się od podłogi; koty moga je nosić w pyszczku, rzucać nimi, odbijać od mebli i podłogi, można te piłeczki wykorzystać do nauki aportowania. 🙂

2. piórka

to coś bez czego koty nie mogą żyć 😀
warto kupować w zestawach, ponieważ jedno piórko może nie wystarczyć na długo 😉

3. laserek – wspaniała zabawa, gonitwa i polowanie na tajemniczą kropkę potrafi pochłonąć naszego ulubieńca nawet na kilkadziesiąt minut; na rynku można znaleźć wiele modeli w różnych cenach, warto zainwestować w laser na baterie paluszki – będzie dłużej działał, a baterie będą tańsze niż te małe zegarkowe;

4. tunel/ tor z kulką

super zabawka dla małych i dużych kotów, choć najczęściej szaleją w nim młodsze kociaki, warto kupić dwa zestawy, które można łączyć w dowolny sposób i robić różne konstrukcje toru dla kulki;

5. tunel szeleszczący

nieodłączne miejsce zabaw w chowanego 🙂

6. zabawka „ser”

w środku są piłeczki z dzwoneczkami, kot próbuje wyciągnąć piłeczki przez otwory – ulubiona zabawka kociąt

Zdjęcia produktów pochodzą ze strony www.zooplus.pl – sklepu internetowego z akcesoriami i karmami dla zwierząt. Wystarczy kliknąć na zdjęcie, aby przenieść się na stronę danego przedmiotu w sklepie Zooplus. Osobiście sprawdziliśmy ten sklep i często robimy w nim zakupy. Z czystym sercem możemy go polecić do zakupu karm i akcesoriów. Oczywiście jak już wspominaliśmy – zalecamy przed zakupem porównać ceny z innymi sklepami internetowymi.

DRAPAK DLA KOTA

W każdym domu z kotem musi być drapak. To jedna z podstawowych rzeczy jaką musimy kupić zanim kotek przyjedzie do nas. Mimo przycinania pazurków, każdy kotek lubi sobie trochę podrapać. Kotek już w hodowli uczy się, że do ostrzenia pazurków służy drapak, a nie meble. Jeśli chcemy ustrzec się zniszczenia mebli, warto zainwestować w solidny drapak dla kota.
Na rynku można znaleźć wiele firm produkujących drapaki. W internecie aż roi się od drapaków. Znajdziemy drapaki już od 50 zł. Ale czy warto kupić taki drapak? Kot rosyjski to kot średniej wielkości. Dorosłe kotki ważą od 3 do 4 kg, a kocury od 3 do 5 kg. Drapak musi udźwignąć ten ciężar, a zarazem zapewnić kotu bezpieczeństwo podczas skoków na drapak i z drapaka. Musi być stabilny. Na drapaku nie warto oszczędzać. Zakup dobrego drapaka to inwestycja na całe lata. Owszem taki drapak kosztuje kilkaset złotych, ale kupimy go raz na kilka lat, zamiast kupować tańsze drapaki co roku. W dłuższej perspektywie czasu okaże się, że zaoszczędziliśmy kupując od razu droższy, ale solidniejszy drapak.
Drapak powinien mieć przynajmniej jeden słupek długości ponad 50 cm. Najlepiej jeśli będzie to 70-100 cm, aby kot mógł się cały wyciągnąć przy jego drapaniu. Półki ułatwiające wskakiwanie na wyższe poziomy, rozety w których koty lubią leżeć. Niektóre koty lubią spać w hamakach inne w budkach.
My polecamy zakup drapaka w naszej ulubionej firmie: leoland.pl

Fajny, estetyczny, wytrzymały drapak będzie kosztował od 200 do 1000 zł. Ale będzie służył kotu lub kilku kotom przez wiele lat. To chyba lepsze rozwiązanie niż wydawanie co roku 150 zł na tani drapak, który może grozić przewróceniem się na kota podczas wskakiwania na niego z impetem kota ważącego około 4-5 kg.

Czy wszystkie roślinki są zdrowe dla naszych kotów?

 

Niestety nie! Rośliny są bardzo ważne w kociej diecie, zawierają dużo substancji odżywczych , ale i nie tylko. Często służą jako „wycior” do przeczyszczenia przewodu pokarmowego z nagromadzonej sierści. Zlizywana sierść zbija się w kłębki i czopuje jelita.
Koty mające możliwość spaceru na łące czy choćby po przydomowym trawniku wybierają sobie właściwe gatunki traw. Zjedzona trawa powoduje skurcze żołądka, owija się wokół czopów z sierści i razem z nim wydalana jest na zewnątrz. Kot hodowany w domu przed zalegającą sierścią zaczyna się bronić podgryzając nasze doniczkowe kwiatki. I tu zaczyna się problem, gdyż nie wszystkie są lekarstwem na zaczopowany żołądek. Niektóre kwiaty zawierają substancje szkodliwe, a wręcz trujące. Koty na ogół doskonale wiedzą, które rośliny mogą im zaszkodzić. Jednak nie mając wyboru, mogą spróbować nawet trucizny. 

Jeżeli chcemy uniknąć zatruć i innych dolegliwości żołądkowych, a tym samym zachować nasze domowe rośliny zafundujmy kotom „domowe trawniki”.
Co kilka dni w szklanym lub plastikowym pojemniku można wysiać owies lub mieszankę traw. Kiełkujące nasiona są bardzo smaczne, a zarazem pomocne.
Można też pozwolić kotu na zjadanie liści popularnych „trawek”- chloropychytum .

Jeśli kotu zdarzy się „nieszczęśliwy posiłek”, należy spowodować wymioty. Najlepiej do tego służy roztwór soli kuchennej lub 3% roztwór wody utlenionej. W cięższych przypadkach należy zwrócić się do lekarza weterynarii.

Do najbardziej szkodliwych roślin zaliczamy m.in. : adenium, cis pospolity, fasolę ozdobną, jaskółcze ziele, heliotrop, kalmie, konwalie majową, ligustr, lilie, lobelię, mak, miechunkę, naparstnicę, oleander, ostróżkę, paprykę roczną, pieris, rabarbar, rącznik, tojad, skrzydłokwiat, solandrę, wawrzynek wilczełyko, wiciokrzew, zimowit, złotokap czyli sporo roślin z naszych balkonów i ogrodów.
Wszystkie rośliny jakie udało mi się znaleźć zamieściłam w porządku alfabetycznym (w miarę;)) nie ze względu na ich szkodliwość.

Adenium (Adenium obesum)- trujący jest sok o wysokiej toksyczności, powoduje porażenie czynności serca

Aglaonema -szkodliwe są liście, pędy korzenie, toksyczność umiarkowana, powoduje podrażnienie gardła, żołądka, ślinotok

Allamanda (Allamanda cathartica)- wszytkie części rośliny jednak o niskiej toksyczności, powoduje podrażnienie żołądka, biegunkę

Aloes (Aloe vera)- sok, toksyczność umiarkowana, powoduje podrażnienie jelit, dermatozę (choroby skóry)

Alokazja, Kaladium (Alocasia, Caladium)- liście pędy i korzenie o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie pyszczka i gardła, ślinotok, podrażnienie żołądka

Anturium (Anthurium)-liście, pędy i korzenie o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie pyszczka, gardła, ślinotok, podrażnienie żołądka
   
 
 
 
Amarylis- szkodliwe są cebule o umiarkowanej toksyczności, zjedzenie powoduje wymioty, biegunkę

Aukuba japońska (Aucuba japonica) – owoce o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę
Avocado- owoce i liście o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę

Azalia, różanecznik – wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie żołądka, ból brzucha, zaburzenia rytmu serca, konwulsje

Barwinek różowy (Catharantus roseus)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują nudności, wymioty, biegunka, senność, zdrętwienie i kurcze mięśni

Begonia stale kwitnąca (Begonia semperflorens)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, drgawki, zaburzenia pracy serca, układu oddechowego i nerek

Bukszpan (Buxus sempervirens) liście o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunka, podrażneinie skóry i błon śluzowych

Carisa (Carissa macrocarpa)- wszystkie części rośliny (poza owocami) o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę

Celastrus, dławisz- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę

Cibora zmienna (Cyperus)- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę… całe szczęście toksyczność niska; miałyśmy kiedyś w domu i każdy kot uwielbiał ją obgryzać;)

Ciemiernik (Helleborus)- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę, podrażnienie śluzówki

Ciemiężyca (Veratrum) -wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę, podrażnienie śluzówki

Cis pospolity (Ricinus communis)- wszystkie części rośliny (za wyjątkiem czerwonej jagody otaczającej nasiono) o wysokiej toksyczności powodują biegunkę, podrażnienia śluzówki, zaburzenia ukłdu oddechowego oraz pracy serca


Cykas, Sagowiec, Palma paprociowa (Cycas revoluta) – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują uszkodzenie centralnego układu nerwowego

Cyklamen (Cyclamen persicum) – kłącza o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunkę, konwulsje, paraliż… informacja dla właścicieli kotów kopiących w doniczkach;)

Czarny bez (Sambucus nigra)- owoce o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunkę, śpiączkę … od mojej mamy wiem, że jeśli robimy sok z czarnego bzu to musimy być pewni, że owoce są dojrzałe inaczej możemy mieć podobny problem (sok z czarnego bzu to jeden z moich ulubionych przetworów domowych)

Czerniec gronkowy (Actaea spicata) – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienia śluzówki, biegunka, wymioty

Dicentra, Ładniszka okazała (Dicentra spectabilis)- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienia śluzówki, biegunka, wymioty

Diffenbachia – wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienia i obrzęk pyszczka i gardła, ślinotok, trudności w oddychaniu, podrażnienie żołądka

Dipladenia, Mandewilla – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty i biegunkę

Epipremnum, scindapsus, rafidofora (Epipremnum aureum)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienia pyszczka i gardła, ślinotok, podrażnienia żołądka

Fasola (zwłaszcza ozdobna)- surowe strąki (nasiona) i korzenie o wysokiej toksycznościpowodują poważne zaburzenia jelitowe, śmierć

Fikus beniamina i inne – sok o niskiej toksyczności powoduje podrażnienia skóry, oczu i śluzówki

Filodendron (Philodendron)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienia pyszczka i gardła, ślinotok, podrażnienia żołądka

Gipsówka (Gypsophila)- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie skóry, oczu i pyszczka


 
 
 
 
 
 
 
 
 Glicynia, wisteria – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie śluzówki, bóle brzucha, wymioty i biegunka

Glistnik jaskółcze ziele (Chelidonium majus)- wszystkie części rośliny, zwłaszcza korzenie o wysokiej toksyczności powodują wymioty, krwawa biegunka, śpiączka, śmierć

Glorioza wspaniała (Gloriosa superba) – cała roślina, a szczególnie bulwy o wysokiej toksyczności powoduje wymioty i krwawe biegunki, utrudnione oddychanie i konwulsje

Groszek pachnący (Lathyrus odoratus) – nasiona o niskiej toksyczności powodują wymioty i biegunkę

Heliotrop (Heliotropium arborescens)- wszystkie części rośliny o wysokiej toksycznościpowodują zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie wątroby i nerek

Hiacynt (Hyacinthus orientalis)- cebule, pędy kwiaty o umiarkowanej toksyczności powodują ból żołądka, wymioty, biegunka

Hortensja (Hydrangea)- wszystkie, w szczególności pąki kwiatowe o niskiej toksyczności powodują ból żołądka, wymioty, osłabienie

Irys (Iris)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunka, podrażnienie skóry i błon śluzowych

Jabłko- pestki o wysokiej toksyczności powodują niepokój, trudności w oddychaniu, zapaśc, nagła śmierć


 Jaskier (Ranunculus)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie skóry, sluzówki, wymioty, krwawą biegunkę

Kalanchoe – liście, pędy o umiarkowanej toksyczności powodują trudności w oddychaniu, konwulsje, paraliż

Kalia (Zantedeskia)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie pyszczka i gardła, ślinotok, podrażnienie żołądka

Kalmia – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności  powodują ślinotok, podrażnienie oczu i nosa, wymioty, konwulsje, paraliż, śmierć

Kasztanowiec – owoce o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, zwiotczenie mięśni, paraliż, śmierć

Klematis, powojnik – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie i owrzodzenie pyszczka

Kliwia pomarańczowa (Clivia miniata) – wszystkie części rośliny, szczególnie owoce o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie skóry i błon śluzowych, zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie wątroby i nerek

Kolokazja (Colocasia)- wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują silne podrażnienie błon sluzowych

Konwalia majowa (Convallaria maialis) – wszystkie części rośliny  o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie żołądka, wymioty, zaburzenia rytmu serca, konwulsje, śmierć

Krasnokwiat (Haemanthus, Scadoxus multiflorus)- cebule o niskiej toksyczności powodują biegunkę i wymioty

Kroton (Codiaeum variegatum)- wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty i biegunkę

Krwawnik (Achillea) – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie skóry i pyszczka

Krwiowiec kanadyjski (Sanguinaria canadensis)- kłącza o wysokiej toksyczności powodują wymioty, zaburzenia pracy serca, śmierć

Lantana – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności  powodują zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie wątroby i nerek

Ligustr (Ligustrum) – owoce o wysokiej toksyczności powodują nudności, wymioty, biegunka, drgawki, zapaść, śmierć

Lilia (wszystkie odmiany)- cebule, liście, pędy, kwiaty o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie żołądka, wymioty, depresja, brak apetytu, śmierć

Lobelia – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, konwulsje, śpiączka

Łubin (Lupinus) – nasiona o umiarkowanej toksyczności powodują spowolnienie akcji serca, konwulsje

Mak (Papaver)- sok, nasiona o wysokiej toksyczności powodują śpiączkę, spowolnienie oddechu, zaburzenie krążenia, śmierć 

Miechunka (Physalis)- liście, niedojrzałe owoce o wysokiej toksyczności  powodują obniżona temperatura, wymioty, zaburzenie krążenia i oddychania, śmierć 

Miłek wiosenny (Adonis vernalis) – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują wymioty i biegunkę

Miodła pospolita (Melia azedarach) – owoce o umiarkowanej toksyczności powodują podrażnienie żołądka, wymioty, krwawa biegunka, paraliż, zaburzenia oddychania

Mrzechlina, pieczennik (Cestrum)- wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują wymioty, konwulsje, śpiączka

Naparstnica purpurowa (Digitalis purpurea) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, zaburzenie krążenia, konwulsje, śmierć

Oleander (Nerium oleander) – wszystkie części rośliny (zwłaszcza liście) o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie żołądka i jelit, nieprawidłowa praca serca, śmierć

Ostrokrzew (Ilex) – owoce o niskiej toksyczności powodują wymioty i biegunkę
Ostróżka (Delphinium) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie śluzuówki, wymioty i biegunka, zwiotczenie mięśni i drgawki, śmierć

Pachypodium – pędy i liście o niskiej toksyczności powodują podrażnienie skóry, pyszczka, oczu i żołądka, wymioty, biegunkę

Papryka roczna (Capsicum annuum) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksycznościpowodują zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie wątroby i nerek

Pelargonia – liście o niskiej toksyczności powodują podrażnienia skóry

Petunia – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienia pyszczka, skóry, żołądka

Pieris – liście i nektar kwiatowy o wysokiej toksyczności powodują ślinotok, wymioty, konwulsje, śmierć

Pierwiosnek (Primula) – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienia pyszczka, skóry, żołądka

Piołun (Artemisia absinthium) – wszystkie części rośliny o  wysokiej toksyczności powodują konwulsje, uszkodzenia mózgu

Pokrzywiec szorstkowłosy (Acalypha hispida)- sok o niskiej toksyczności powoduje wymioty, biegunkę

Poinsecja (Poinsetia pulcherrima) – liscie i pędy, sok mleczny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie skóry, pyszczka, oczu i żołądka, wymioty, biegunka

Pomidor – zielone owoce, łodyga i liście o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunka, zaburzenia krążenia i oddychania

Przebiśnieg (Galanthus nivalis) – bulwy o niskiej toksyczności powodują wymioty, biegunkę

Psianka paprykowa (Solanum pseudocapsicum) – wszystkie części rośliny, zwłaszcza owoce o niskiej toksyczności powodują biegunkę, wymioty

Rabarbar – liście o wysokiej toksyczności powodują podraznienie śluzówki, wymioty, śpiączka, śmierć

Rącznik pospolity (Ricinus communis) – nasiona o wysokiej toksyczności powodują podrażnienie śluzówki i przewodu pokarmowego, uszkodzenie nerek i wątroby, śmierć… wspomniany przeze mnie na początku postu olej rycynowy dostępny w każdej aptece…

Rosary bean (Abrus precatorius)- nasiona o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, owrzodzenie przełyku, śmierć

 Sanseveria, wężownica, języki (szable) teściowej – liście o niskiej toksyczności powoduje podrażnienie pyszczka i żołądka, wymioty, biegunkę

Skrzydłokwiat (Spatiphyllum) – liście, pędy, kwiaty, kłącza o wysokiej toksyczności powoduje podrażnienie żołądka, wymioty, depresja, brak apetytu, śmierć

Solandra – liście i kwiaty o wysokiej toksyczności  powoduje wymioty, biegunkę, paraliż, zaburzenia oddychania, śmierć

Starzec (Senecio bicolor) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie wątroby i nerek

 

 Strączyniec (Cassia)-  wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują biegunkę

Szalej jadowity (Cicuta virosa) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują ślinotok, konwulsje, porażenie ośrodka oddechowego, śmierć

 Szparagus (Asparagus) – owoce o niskiej toksyczności powodują wymioty i biegunkę

Syngonium – wszystkie części rośliny o niskiej toksyczności powodują podrażnienie pyszczka, języka i przełyku

Szczodrzeniec (Cytissus) – wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, konwulsje, zwiotczenie mięśni
 
 

 Szczwół plamisty (Conium maculatum) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksycznościpowodują wymioty, biegunka, paraliż, konwulsje, śpiączka, śmierć

Szeflera – wszystkie części rośliny o niskiej  toksyczności powodują wymioty, podrażnienie skóry

Szkarłatka amerykańska (Phytolacca americana)- wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują ślinotok, wymioty, krwawa biegunka, konwulsje, śmierć

Tojad (Aconitum) – wszystkie części rośliny o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, drgawki, zaburzenie oddychania, śmierć

Trzmielina – wszystkie części rośliny o umiarkowanej toksyczności powodują wymioty, biegunka, drgawki, śpiączka

Tulipany – cebule o niskiej toksyczności powodują podrażnienia żołądka, biegunkę

Tytoń (wszystkie gatunki) – liście i kwiaty o wysokiej toksyczności powodują wymioty, biegunka, zaburzenia oddychania, śmierć

Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum) – wszystkie części rośliny, zwłaszcza owo

Każdy kot duży i mały potrzebuje czasem naszej pomocy w pielęgnacji futerka, uszu, pazurków i ząbków. Podstawowe wyposażenie to szczotka lub rękawica do usuwania martwej sierści. Najlepiej mieć i to i to:

1. rękawica do usuwania sierści

fantastyczna na usuwania martwej sierści i częstego stosowania; po wyczesaniu rękawicą można zwilżyć ręce i dodatkowo przejechać nimi po futerku kota, w celu usunięcia pozostałości sierści; w okresie wzmożonego linienia zalecam jednak używanie szczotki dla kotów;

2. szczotka dla kotów

taką szczotką możemy czekać kota z włosem i pod włos, czesanie pod włos napowietrza futro kota brytyjskiego, robi się ono bardziej puszyste; jednak podstawowe zadanie tej szczotki to usunięcie martwych włosów z futerka kota; zalecam używanie takiej szczotki raz w miesiącu; w okresie wymiany futerka – początek i koniec sezonu grzewczego – raz w tygodniu;

3. cążki do pazurków

przycinanie pazurków jest bardzo łatwe, przycinamy same końcówki, można poprosić weterynarza o pomoc, on pokaże nam jak to robić – ważne jest aby nie uciąć w miejscu, gdzie w środku pazurek jest różowy, bo to jest żywa część pazurka i będzie kota boleć; zabieg ten najlepiej wykonywać raz w tygodniu; każdemu nabywcy naszych kociąt pokazuję przy odbiorze kociaka jak obcinać pazurki, więc nie powinni mieć z tym problemów w domu

4. uszy czyścimy patyczkiem higienicznym – czyścimy tylko ucho zewnętrzne, nie wkładamy patyczka głębiej, aby nie uszkodzić ucha wewnętrznego. Aby wyczyścić ucho moczymy patyczek w czystej, letniej wodzie lub w specjalnym płynie do czyszczenia, delikatnie go odciskamy,aby nie lało się z niego w chwili czyszczenia, ma być po prostu wilgotny. Odwracamy płatek ucha na zewnątrz i czyścimy delikatnie. Jeśli będziemy to robić regularnie, kot przyzwyczai się do zabiegów pielęgnacyjnych i nie będzie się przy tym wyrywał.

5. ząbki – warto czyścić, choć nie jest to najprzyjemniejsze dla kotów. W sklepach znajdziemy różne produkty do czyszczenia zębów dla kota, ale nie każdy kot je toleruje. Pewien weterynarz – notabene z tytułem „Kociarza roku 2011” 😉 polecił mi prosty sposób – zrobienie mieszanki wody z wodą utlenioną w stosunku 10 do 1 (1 część wody utlenionej na 10 części wody) i takim płynem czyścić zęby patyczkiem higienicznym. Niestety są koty, które mają skłonność do odkładania się kamienia nazębnego i pewnego dnia może być niezbędny zabieg usuwania tego kamienia u weterynarza.

Koty to wielkie czyścioszki, dlatego bardzo ważne jest odpowiednie zorganizowanie miejsca na kuwetę. Najlepiej ustawić ją w łazience, ale wtedy musimy pamiętać o tym, żeby drzwi co niej zostawiać otwarte, aby kot zawsze mógł do niej wejść. Innym rozwiązaniem jest zamontowanie w drzwiach do łazienki specjalnych drzwiczek dla kota. Na przykład takich:

1. drzwiczki dla kota – na rynku jest wiele rodzajów drzwiczek, jedne specjalnie do drzwi wewnętrznych, inne do drzwi zewnętrznych; różnią się sposobem wykonania, izolacją oraz ceną; warto porównać modele różnych producentów i ceny;

2. kuweta – wybór odpowiedniej kuwety nie jest prosty. Na rynku znajdziemy kilkadziesiąt modeli, ale podstawowy podział to kuwety odkryte i kuwety kryte. Kuweta odkryta daje pełną swobodę przy jej czyszczeniu, jednak nie każdy kot lubi być oglądany w tym zakątku zadumy :), do tego nie są zbyt estetyczne. Dlatego idealnym rozwiązaniem jest kuweta kryta. Można kupić kuwetę w kolorze podobnym do wystroju łazienki lub ozdobioną kwiatami. Taka kuweta ma zamontowane wahadłowe drzwiczki, które można zdjąć, jeśli nasz kot nie był nauczony korzystania z takiej kuwety. Uwaga !! Jeśli kot nie umie korzystać z drzwiczek do kuwety, to prawdopodobnie nie wie też jak korzystać z drzwiczek dla kota w drzwiach. Jeśli więc takie zamontujemy w drzwiach do łazienki, to trzeba kotu pokazać jak funkcjonują te drzwiczki i nauczyć go korzystać z nich, na przykład poprzez zabawę w gonienie piórka, które przekładamy przez drzwiczki. Korzystania z drzwiczek w kuwecie łatwo można nauczyć zanim nasypiemy do niej żwirku – również poprzez zabawę. Wkładamy kota do kuwety, drzwiczki się za nim zamkną i piórkami próbujemy zachęcić kota do wyjścia. Po kilku próbach kot załapie o co chodzi z drzwiczkami. Próbę powtarzamy po wsypaniu do kuwety żwirku. U nas w domu koty mają kryte kuwety. Nasz ulubiony model, to kuweta z drzwiczkami, które otwierają się do góry pozwalając łatwo wyczyścić kuwetę.

3. żwirek – tutaj to już wybór mamy taki, że czasem w obłęd można wpaść 🙂 Na początek najlepiej zastosować żwirek, który był używany w hodowli. Po jakimś czasie możemy wypróbować inne żwirki. Bardzo dobrym ułatwieniem w czyszczeniu kuwety są żwirki, które można usuwać drogą sanitarną. Znajdziemy takie żwirki drewniane oraz silikonowe. Pamiętajmy, że nie każdy taki żwirek można wyrzucić do toalety !! Przed zakupem trzeba dokładnie sprawdzić opis żwirku. Żwirki betonitowe nie nadają się do usuwania drogą sanitarną. Możemy wybrać żwirek zbrylający (betonitowe, drewniane) lub taki, który wchłania wilgoć (silikonowe, niektóre drewniane).
Nasze koty korzystają ze żwirku bentonitowego Golden Grey Master.

4. dezynfekcja kuwety – dobrze jest co jakiś czas przy czyszczeniu kuwety spryskać ją w środku środkiem dezynfekującym. Zapewne sami zauważycie, że Wasz kot więcej „zagrzebuje” ścianki, drzwiczki i sufit kuwety, niż to co zrobił w żwirku. Takie to już z nich czyścioszki. 😉
Warto też raz dziennie lub co drugi dzień posypać żwirek specjalnym środkiem bakteriobójczym. Zabija on bakterie i grzyby, ale również niweluje brzydkie zapachy. Znajdziemy ich wiele w sklepach zoologicznych.

5. łopatka – trzeba ją dobrać do rodzaju żwirku. Im większe cząsteczki żwirku (ziarenka) tym większe oczka muszą być w łopatce. Łopatką usuwamy stałe nieczystości oraz grudki z moczem (jeśli używamy żwirku zbrylającego). Niezużyty żwirek powinien przelecieć przez oczka w łopatce.

6. wycieraczka pod kuwetę – teoretycznie kotek powinien przez nią przejść i na niej powinny zostać resztki żwirku z jego łapek. Teoretycznie, ponieważ jeśli zdejmiemy drzwiczki do kuwety, to możemy spodziewać się tego, że kotek będzie przeskakiwał przez wycieraczkę. Tak właśnie robiły nasze koty 🙂 U nas w domu mamy dokładnie te dwa modele wycieraczek. Pierwsza jest skuteczniejsza w zatrzymaniu żwirku z kocich łapek na sobie, ale druga łatwiejsza w czyszczeniu.

Żywienie kota wydaje się być najprostszym z problemów, na jakie może się natknąć opiekun kota, a to z powodu dostępności wielkiej ilości naukowo przygotowanych diet i karm. Ilość dostępnych na rynku gotowych suchych karm przyprawia o zawrót głowy, podobnie jest zresztą z karmami puszkowymi. Wybór nie jest prosty, bo każdy producent zachwala swój produkt jako ten jedyny w pełni naturalny i zgodny z potrzebami kota.

Koty, chociaż wraz z psami należą do zwierząt mięsożernych, są nimi dużo bardziej niż psy. Koci organizm „poszedł na łatwiznę”, i nastawił się na korzystanie z gotowego białka zwierzęcego, zatracając umiejętność syntezy niektórych aminokwasów, zwłaszcza tych zawierających siarkę (białka zbudowane są z aminokwasów). Dlatego nigdy nie zrobimy z kota wegetarianina, co przy pewnym nakładzie pracy kulinarnej jest możliwe w przypadku psa. Aminokwasy egzogenne, czyli takie, których kot nie potrafi wytworzyć sam, i musi mieć je podane w jedzeniu, to między innymi:

– tauryna

– lizyna

– tryptofan

– metionina

– cysteina

– arginina

Niedobór aminokwasów egzogennych ma bardzo poważne następstwa zdrowotne dla kota, dlatego tak ważna jest właściwie zbilansowana dieta dla naszych mruczków. Źródłem wszystkich aminokwasów egzogennych jest mięso.

Odpowiednia dieta musi zapewnić dobre psychiczne samopoczucie kota, co osiągnięte może być poprzez unikanie monotonii i zapewnienie różnorodności pożywienia. Takie podejście zmniejsza prawdopodobieństwo wychowania wybrednego kota, chociaż uczulam, na pewno tego nie gwarantuje ponieważ koty, podobnie jak ludzie, zmieniają swoje gusta kulinarne z wiekiem i nawet nasze największe starania nie są w stanie skłonić ich do jedzenia tego, co akurat my uznamy za stosowne. Dobrze zbilansowana dieta to taka, która zawiera wszystkie najważniejsze składniki, tzn. białko, tłuszcze, węglowodany, minerały i witaminy, w racjach zapewniających prawidłowy rozwój i wzrost. W przeciwieństwie do człowieka, udział tłuszczów w kociej diecie powinien być dość wysoki, na poziomie ok 23%, a węglowodanów niski, na poziomie 5-6%, to tak biorąc wartości idealne. Dzieje się tak, ponieważ koty nie potrafią pozyskiwać energii z węglowodanów, pozyskują ją bezpośrednio ze spalania białka i tłuszczy właśnie. Nadmiar węglowodanów przerobiony zostanie na ich własny, odłożony na „czarną godzinę”, tłuszcz. Czarną godzinę, która – znając miłość kociarzy do ich podopiecznych – nigdy nie nastąpi, w rezultacie mamy więc kota otyłego.

Suche karmy renomowanych firm specjalizujących się od lat w żywieniu kotów, są pełnowartościowym, zbilansowanym pokarmem, który przy okazji jest bardzo wygodny w użyciu. Chciałabym tu jednak przestrzec przed tanimi, supermarketowymi karmami, w których jest znikoma zawartość mięsa, substancji podstawowej w żywieniu kotów. Proponuję zastosować bardzo prostą analogię: Jeśli kilogram karmy, przetworzonej, zapakowanej, wysłanej, czyli z rzeszą ludzi po drodze „do zarobienia”, kosztuje 5 lub 7 zł, to jakie mięso można do niej włożyć? Jakie mięso kupicie Państwo w cenie 5 zł za kilogram? ŻADNEGO. I tak też jest z karmami’ „które Twój kot kupowałby”, jest w nich, nawet nie mięsa, a produktów pochodzenia zwierzęcego, 4%. Reszta to wypełniacze w postaci pszenicy i kukurydzy, na które wiele z naszych mruczków jest uczulona. Dodatki takie znajdują się, niestety, również w karmach z dość wysokiej półki, szukamy więc takich, które ich mają jak najmniej, a najlepiej wcale. 

Wygodnymi karmami są pokarmy w puszkach, ale tutaj trzeba być ostrożnym, gdyż niekiedy koty, szczególnie kocięta, dostają po nich rozwolnienia. Tzw. miękkie karmy mają inną poważną wadę: koty nie ćwiczą mięśni szczęk i nie czyszczą w naturalny sposób zębów, co może doprowadzać do odkładania się kamienia nazębnego, a w konsekwencji brzydkiego zapachu z pyszczka. Nie znaczy to oczywiście, że nie należy ich stosować, ale na pewno nie należy ograniczać podawania mięsa do tego z puszek. Przy mięsie puszkowym obowiązują te same zasady, co przy karmach suchych, czyli uważnie czytamy skład, bo bardzo często to, co wygląda na mięso, jest jedynie ryżowo-pszeniczną papką z dodatkiem mięsa, na poziomie niekiedy kilku procent.

 

Nie wolno również karmić kota psią karmą, gdyż kot ma zupełnie inne zapotrzebowanie na tłuszcz i białko niż pies. Dorosły kot potrzebuje mniej więcej pięć razy tyle białka co dorosły pies. Pokarm kota musi także zawierać aminokwas zwany tauryną, zbędny w żywieniu psów. Koty mają większe zapotrzebowanie na inne składniki pokarmowe, m.in, witaminę B. Krótko mówiąc, psia karma nie zapewni kotu odpowiedniej ilości potrzebnych mu składników. 

Mleko, chociaż kojarzone jako ulubione pożywienie kotów, nie powinno być podawane dorosłym kotom, a kocięta powinny otrzymywać jedynie specjalnie dla nich przeznaczone. Podawanie mleka kotu może wywołać biegunkę i inne problemy trawienne, ponieważ dorosłe koty nie trawią zawartej w mleku laktozy. Oczywiście można pozwolić sobie od czasu do czasu na niewielką ilość, która posłużyć może jako nagroda lub smakołyk, ale trzeba pamiętać o umiarze. 

Nie należy podawać kotu słodyczy, nie mają one dla niego żadnych wartości odżywczych a spowodują tycie i choroby trawienne.

Koty, chociaż mają węch słabszy niż psy, w porównaniu z człowiekiem są mistrzami węchu. Ich nos jest szczególnie wrażliwy na zapachy zawierające związki azotu, które wydzielane są przez zepsute lub nieświeże pożywienie. 

Koci język jest szorstki jak szczoteczka dzięki rogowym brodawkom służącym mu nie w celu rozkoszowania się smakiem (nie zawierają kubków smakowych), ale właśnie jako szczotka do czyszczenia futerka.

Kot wolno żyjący jest łowcą polującym na drobną zwierzynę (gryzonie, ptaki, jaszczurki), które zjada w całości po uprzednim dokładnym pogryzieniu. Pamiętać o tym powinien każdy, kto chce ustrzec kota przed chorobami dziąseł i zębów. Domowe koty stanowczo za mało lub wcale nie muszą gryźć pożywienia. Dostają albo pokarmy z puszki, których zawartość jest tak miękka, że można ją łykać, albo suchą karmę, którą wystarczy nagryźć, aby pękła, i połknąć. Żeby umożliwiać kotu używanie zębów zgodnie z ich przeznaczeniem, można podawać mu mięso krojone w paski na tyle długie, aby nie można było ich połknąć (połknięcie spowoduje odruch wymiotny). Kot szybko zorientuje się, że aby zjeść mięsną „wstążkę”, trzeba ją najpierw pogryźć. Ja tak kroję mięso, i to nawet kilkutygodniowym kociakom – doskonale radzą sobie z jego obróbką. 

Podsumujmy więc, jakie mięso możemy kotu podawać?

  • indycze: pierś bądź inne elementy, mięso indycze to jedno z najzdrowszych, i to bynajmniej nie tylko dla kotów 🙂 Pierś jest mięsem zbyt chudym, ja karmię głównie udźcem, i jest to jedyne surowe mięso, poza dozwolonymi rybami, które podaję swoim kotom;
  • wołowe: bardzo lubiane, szczególnie to z młodego wołu, czyli cielęcina – najczęściej mniam mniam; 
  • kurczak: też mile widziany, moje koty najchętniej jedzą pierś; wiele osób i kurczaka podaje na surowo, ja jednak podaję pierś po lekkim obgotowaniu, razem z wywarem, który koty uwielbiają chyba nawet bardziej, niż samo mięso;
  • ryba: nie za często,  nie należy też podawać ryby wędzonej.
  • królik: jak najbardziej, ale pierwszeństwo dajmy sobie 🙂
  • podroby: tak,ale nie za często, ponieważ zawierają bardzo dużo witamin A i D, których nadmiaru kot nie będzie umiał usunąć, a to może wywołać choroby; u wielu kotów są też problemy jelitowe po zjedzeniu wątróbki, w takim przypadku proponuję z niej zrezygnować;

Pamiętajmy też, że kot do pierwszego roku życia rośnie bardzo intensywnie, powinien więc mieć stały dostęp do suchej karmy, i bezwzględnie pamiętać należy o stałym dostępie do świeżej wody. Wystarczy namoczyć suchy pokarm, żeby zobaczyć, jak pęcznieje – to samo dzieje się w żołądku kota. Jeśli nie będzie miał dostępu do wody, zostanie ona „wyciągnięta” z tkanek naszego zwierzaka, czyli krótko mówiąc, bardzo szybko grozi mu odwodnienie, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

 Po okresie intensywnego wzrostu musimy już być czujni, aby kota nie utuczyć. Radzę tu stałą kontrole, ponieważ odchudzenie kota nie jest prosta sprawą. Psu możemy po prostu nawet dość rygorystycznie ograniczyć jedzenie. Kota nie wolno głodzićponieważ zacznie on spalać własny tłuszcz bez udziału węglowodanów, co prowadzi do powstawania w organizmie toksycznych substancji, które mogą doprowadzić do śpiączki ketonowej lub śmierci. Najlepiej więc uzbroić się w odporność na pomiaukiwania, nie przekarmiać, i zapewnić kotu odpowiednią ilość ruchu. Jeśli to z jakiegoś powodu się nie uda i kot cierpi na otyłość, pomocne są specjalne karmy, dostępne wyłącznie w lecznicach weterynaryjnych. Nie należy jednak podejmować żadnych kroków bez konsultacji z weterynarzem.

Wiele osób stara się samodzielnie komponować kocie posiłki. Można to robić, ale trzeba mieć świadomość, że jest to wielka odpowiedzialność – kotu znacznie trudniej skomponować zbilansowany posiłek, niż psu. Nawet przy takim karmieniu dobrze jest, jeśli kot akceptuje i je w niewielkich choć ilościach suchą karmę – życie przynosi różne niespodzianki, niekiedy z jakichś powodów musimy wyjechać, albo wskutek nieszczęśliwego splotu okoliczności znajdziemy się na przykład w szpitalu, i nie będzie nikogo, kto by przygotowywał naszemu kotu świeże posiłki, jedynie „dochodzący personel” do posprzątania. Wówczas akceptacja suchej karmy jest dla kota zbawienna. Jak we wszystkim, najgorszy jest fanatyzm – bardzo zachęcam do jak największego udziału świeżych, sporządzanych przez siebie posiłków, ale bez całkowitego odsuwania karm suchych. W żywieniu moich kotów mięso ma naprawdę spory udział, a jeśli korzystam z jedzenia puszkowego, to tylko z takiego, w którym widzę, co jest podane – nie ufam mielonym papkom, poza tym nie służą kociemu uzębieniu. Ale, jak już napisałam, przy dużym udziale mięsa konieczna jest odpowiednia suplementacja, czy to w postaci past lub tabletek zawierających witaminy i minerały, czy odpowiednich mieszanek, dodawanych bezpośrednio do mięsa.

Pragnę też uczulić na krytyczne podejście do gotowych karm, ponieważ producenci bardzo często przemycają w nich składniki, które niekoniecznie powinny być podstawą żywienia naszego kota. Jeśli więc na opakowaniu widzimy, że karma ma dużo białka, zwróćmy uwagę, z czego pochodzi, czy jest to mięso, czy może białko pochodzenia roślinnego. Ile w karmie jest węglowodanów, głównych winowajców, jeśli chodzi o otyłość naszych kotów. Jeśli producent w ogóle nie podaje informacji, jaki jest procentowy udział węglowodanów w karmie, nie stosowałabym jej, bo znaczy to, że jest ich bardzo dużo, nawet do 30-40%. Obniżane ilości węglowodanów w karmach jest swego rodzaju miernikiem ich jakości, i jeśli producent nie przyznaje się do ilości węglowodanów, wróży to źle. Patrzmy też, jakie składniki użyte zostały do produkcji karmy – czy jest  to mięso, czy może tylko mączka, czyli pochodna-nie-wiadomo-czego. Na którym miejscu w składzie są podane – jeśli dopiero na 3. lub 4., po kukurydzy, pszenicy, i tego rodzaju atrakcjach, miejmy świadomość, że nie jest to wymarzone źródło białka dla naszego kota. Jak w przypadku naszego ludzkiego jedzenia, musimy być ostrożni.

W razie jakichkolwiek wątpliwości co do żywienia naszego pupila, najlepiej poradzić się weterynarza, bądź doświadczonego hodowcy, i stosować się do jego zaleceń. Pozwoli nam to cieszyć się zdrowym, pełnym energii kotem przez wiele lat.

Poniżej przedstawiamy listę karm suchych przez nas używanych od lat i sprawdzonych.

Obecnie na rynku mamy dostępny bardzo szeroki wybór karm suchych, jednak warto zdać się na doświadczenie hodowcy i nie eksperymentować z dietą naszego kota.Eksperymenty mogą zakończyć się dla naszego pupila sensacjami żołądkowo – kuwetowymi, alergiami pokarmowymi czy innymi problemami.

1. N&D firmy Farmina – Maintanance Chicken and Pomegranate

2. CANAGAN – Free Run Chicken for Cats

3. CANAGAN – Scottish Salmon for Cats

4. ORIJEN – różne smaki

Poniżej przedstawiamy listę karm puszkowych przez nas sprawdzonych.

Obecnie na rynku mamy dostępny bardzo szeroki wybór karm suchych oraz w puszkach, jednak warto zdać się na doświadczenie hodowcy i nie eksperymentować z dietą naszego kota. Eksperymenty mogą zakończyć sie dla naszego pupila sensacjami żołądkowo – kuwetowymi, alergiami pokarmowymi czy innymi problemami.

Dodatkowo prosimy pamiętać – zawsze polecamy – zamiast puszek – surowe mięso, pokrojone, ale podane SUROWE, bez obróbki termicznej. To jest najbardziej naturalny pokarm dla kota. Jednak używając suchej karmy należy pamiętać, ze mięso lub puszka – są jedynie dodatkiem do diety kota. Zatem wielkość porcji powinna być przemyślana 😉

Jakie mięso możemy kotu podawać?
indycze: pierś bądź inne elementy, mięso indycze to jedno z najzdrowszych, i to bynajmniej nie tylko dla kotów 🙂 Pierś jest mięsem zbyt chudym, ja karmię głównie udźcem, i jest to jedyne surowe mięso, poza dozwolonymi rybami, które podaję swoim kotom;
wołowe: bardzo lubiane, szczególnie to z młodego wołu, czyli cielęcina – najczęściej mniam mniam;
kurczak: też mile widziany, moje koty najchętniej jedzą pierś; wiele osób i kurczaka podaje na surowo, ja jednak podaję pierś po lekkim obgotowaniu, razem z wywarem, który koty uwielbiają chyba nawet bardziej, niż samo mięso;
ryba: nie za często, nie należy też podawać ryby wędzonej.
królik: jak najbardziej, ale pierwszeństwo dajmy sobie 🙂
podroby: tak, ale nie za często, ponieważ zawierają bardzo dużo witamin A i D, których nadmiaru kot nie będzie umiał usunąć, a to może wywołać choroby; u wielu kotów są też problemy jelitowe po zjedzeniu wątróbki, w takim przypadku proponuję z niej zrezygnować.

1. CANAGAN

 

2. APPLAWS

3. ALMO NATURE

Smakołyki i suplementy.


Tutaj również producenci atakują nas ogromną ilością produktów. Nie dajmy się zwariować 🙂 Kot do szczęścia nie potrzebuje niezliczonych witaminek czy smaczków – wszystko co jest mu niezbędne ma już pięknie zbilansowane w dobrej suchej karmie. Dodatki są jedynie po to, aby koty trochę urozmaicić dietę, sprawić dodatkową przyjemność.

1. Najważniejszym suplementem będą pasty odkłaczające. My używany poniższych:

 

2. Smaczki:

Koty uwielbiają obserwować świat zewnętrzny z balkonów czy parapetów naszych okien. Tyle się tam dzieje, że czasami ciężko usiedzieć na miejscu. Przelatujący ptak, mucha, wirujący w powietrzu liść – co za ciekawy obiekt do polowań. Przecież to leżące tak głęboko w kociej naturze – namierzyć zdobycz, przyczaić się i skoczyć…. w przepaść. A wbrew przekonaniom wielu, kot nie zawsze spada na cztery łapy.

Kot to zwierzę uosabiane z gracją i niezwykłym wyczuciem równowagi, i niestety właśnie takie myślenie ludzi często prowadzi do tragedii. Często nie możemy sobie wyobrazić, że ten, tak zwinnie balansujący po krawędzi balkonu kot, może stracić równowagę, poślizgnąć się, skoczyć za przelatującym ptakiem i spaść. To czy uda im się cało wyjść z takiego upadku zależy od wielu czynników, z jak wysoka kot wyskoczył, z jaką prędkością się poruszał i przede wszystkim czy ma odrobinę szczęścia. Czasem nawet niewielka wysokość może skończyć się poważnymi okaleczeniami, a nawet śmiercią. Antena na balkonie poniżej, donice z kwiatami, niewinnie wyglądający płotek czy kratka pod oknem – każdy kto ma odrobinę wyobraźni potrafi pojąć czym może skończyć się wpadnięcie kota na takie rzeczy. To praktycznie wyrok śmierci dla kota, i w najlepszym przypadku będzie to szybka śmierć. Nawet jeśli kot będzie miał tyle szczęścia, że jego spadanie będzie w pełni kontrolowane, może nie zamortyzować siły upadku (koty lądują na „miękkich nogach” – rozluźniają mięśnie nóg przed lądowaniem właśnie po to, żeby zamortyzować upadek) – w dobrym przypadku skończy się to połamanymi kończynami, w złym obrażeniami wewnętrznymi, uszkodzeniami czaszki i kręgosłupa, a w konsekwencji często śmiercią w męczarniach. Dodatkowym problemem przy upadku kota jest fakt, że nawet ranny kot, jeśli tylko może się poruszać, natychmiast poszuka „bezpiecznego schronienia”, co może utrudnić, a nawet uniemożliwić udzielenie pomocy.

Drugim aspektem upadku z okna jest to, że bardzo często kot, któremu uda się bezpiecznie wylądować, ucieka w szoku przed siebie, nie zachowując żadnych środków ostrożności, przez co narażony jest na kolejne niebezpieczeństwa. Zazwyczaj takich kotów nie udaje się już odnaleźć.

Zabezpieczenie okien i balkonu nie zajmuje ani dużo czasu, ani dużo pieniędzy – a nic nie może równać się z bezpieczeństwem naszego podopiecznego. Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni za zwierzęta, które przyjmujemy pod swój dach.

źródło: www.lesnychochlik.pl

Zapraszamy do przeczytania artykułu p. Doroty Szadurskiej na temat kastracji. Dziękujemy za zgodę na udostępnienie tekstu.

***

Nasza hodowla wspiera działania przeciw bezdomności zwierząt, w szczególności kotów. Dlatego WSZYSTKIE nasze kocięta, które nie są kotami hodowlanymi, opuszczają nasz dom PO ZABIEGU KASTRACJI.

Kastrację wykonujemy w wieku 12-14 tygodni życia, w zależności od terminu wyjazdu kociaka do nowego domu. 
Jako hodowcy jesteśmy odpowiedzialni za kocięta, które powołaliśmy do życia. Dlatego argument przeciw wydaniu kociaka po zabiegu kastracji typu „jest to groźne dla kota w tym wieku”, „kotek źle wyrośnie” – to jedynie przykrywka to tego, żeby zostawić sobie w kieszeni średnio około 200 zł, bo tyle mniej więcej kosztuje zabieg kastracji w dużych miastach.
Obawy o znieczulenie – dobry weterynarz potrafi odpowiednio dobrać sposób znieczulenia do każdego kociaka. Często przy takich kotach używa się narkozy wziewnej, której używa się również podczas zabiegu cesarki, kiedy kotki nie można całkowicie uśpić do zabiegu

Jako odpowiedzialni hodowcy uważamy, że to na nas ciąży obowiązek brania na siebie ryzyka związanego z wykonaniem zabiegu.To na nas ciąży obowiązek zapobiegania ropomaciczu, rakowi listwy mlecznej, czy rakowi jąder u kociąt w nowych domach. To my jako hodowcy jesteśmy odpowiedzialni za przeciwdziałanie bezdomności kociąt, które mogą zostać poczęte w nowym domu, często przez nieświadomych nowych właścicieli, którzy posiadają u siebie młodą kotkę i kocurka. Już w wieku 6 miesięcy kocurek może skutecznie pokryć kotkę i już w wieku 6 miesięcy kotka może zajść w ciążę! Którzy nieświadomi zagrożeń pozwalają swoim kotom na spacery po ogródku przed ich wykastrowaniem.

Nasza hodowla jest odpowiedzialna i to my bierzemy na siebie obowiązek kastracji kociąt. A Państwo dostają od nas kocięta gotowe do bezpiecznych spacerów i życia w nowej rodzinie bez stresu i zagrożeń ze strony raka listwy mlecznej, raka jąder, czy ropomacicza.

W naszej hodowli – nie ma możliwości zakupu kociaka bez praw hodowlanych bez zabiegu kastracji! Nie zależy nam na zostawieniu sobie w kieszeni tych 200 zł za zabieg kastracji – zależy nam na zdrowiu i szczęściu naszych kociąt.

Dziękujemy za zrozumienie.

Zespół Do Spraw Szczepień (VGG – vaccination guidelines group) Światowego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt (WSAVA) opublikował po raz kolejny raport zawierający zalecenia dotyczące szczepień psów i kotów. Zawarł w nim listę szczepień zasadniczych, którym powinny zostać poddane wszystkie psy i koty, szczepień dodatkowych oraz szczepień niezalecanych, a także optymalnych terminów podawania kolejnych dawek szczepionki.

Ograniczenie występowania chorób zakaźnych poprzez wprowadzenie programów szczepień jest jednym z największych sukcesów współczesnej weterynarii. Wciąż jednak nie jest, i nie będzie, to temat zamknięty. Specjaliści z zespołu Światowego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt kierują uwagę szczególnie na dwie kwestie: szczepienie każdego zwierzęcia w populacji, za to z mniejszą częstotliwością, czyli zerwanie z tradycją corocznego ich doszczepiania.

Do grupy szczepień zasadniczych u kotów należą szczepienia przeciwko wirusowi panleukopenii kotów (FPV) oraz kaliciwirusowi kotów (FCV) i herpeswirusowi kotów (FHV-1), które nie są jednak tak skuteczne jak przeciw panleukopenii.

Chociaż szczepionki przeciwko kaliciwirusowi kotów opracowano tak, aby zapewniały krzyżową odporność przeciw ciężkim zachorowaniom, istnienie wielu szczepów tego zarazka sprawia, że nawet u zaszczepionego zwierzęcia może dojść do zakażenia i łagodnie przebiegającej choroby. W przypadku herpeswirusa kotów należy pamiętać, że żadna ze szczepionek nie chroni przed infekcją zjadliwym wirusem, którego konsekwencją jest zakażenie latentne mogące ulegać reaktywacji w wyniku zadziałania silnego stresora. Wtedy u kota szczepionego mogą pojawić się objawy kliniczne lub może on wydalać zarazek i zarazić inne zwierzęta.

VGG przyjmuje zasadę powtarzania szczepień przeciw FHV-1 i FCV co 3 lata, ale już ABCD (The European Advisory Board on Cat Diseases) zaleca coroczne dawki przypominające, zwłaszcza w przypadku kotów narażonych na sytuacje wysokiego ryzyka, jak np. przebywanie w hotelach dla kotów, w domach z większą liczbą kotów lub udział w wystawach.

Podobnie brak zgodnego stanowiska co do szczepień przeciwko wirusowi białaczki kotów (FeLV). VGG uważa szczepienie przeciw FeLV za szczepienie dodatkowe, ale warte zastosowania u kotów z grupy ryzyka, przede wszystkim młodych zwierząt wychodzących na dwór i mających kontakt z innymi kotami na obszarach z dużą liczbą przypadków infekcji. Rutynowa procedura zakłada 2 dawki podane w odstępie 3-4 tygodni, ale nie wcześniej niż w 8 tygodniu życia. Biorąc pod uwagę mniejszą podatność starszych kotów, ABCD zaleca podawanie dawek przypominających nie częściej niż co 2-3 lata w przypadku kotów w wieku 3 lat lub starszych – i jedynie w przypadku ryzyka.

W rejonach endemicznego występowania wirusa wścieklizny również szczepienie przeciw tej chorobie należy zaliczyć do grupy zasadniczych ze względu na ochronę zdrowia zarówno zwierząt jak i ludzi. W niektórych krajach istnieje prawny nakaz szczepienia kotów przeciwko wściekliźnie. Odnosi się on również zwykle do przemieszczania zwierząt pomiędzy krajami.

Szczepienie kociąt

Podobnie jak to ma miejsce u szczeniąt, większość kociąt jest przez pierwsze tygodnie życia chroniona przeciwciałami uzyskanymi od matki, które obniżają skuteczność szczepień zasadniczych w pierwszych tygodniach życia. Jednakże bez badań serologicznych nie można określić ani stopnia ochrony ani czasu, w którym kocięta stają się wrażliwe na zakażenie i zdolne do rozwinięcia odporności poszczepiennej. Wynika to z różnic w poziomie przeciwciał matczynych pomiędzy miotami. Zwykle odporność bierna obniża się pomiędzy 8 a 12 tygodniem życia do poziomu, który umożliwia zadziałanie szczepienia. W związku z tym zaleca się zwykle podanie pierwszej dawki w wieku 8 – 9 tygodni, a drugiej 3 – 4 tygodnie później. Wiele dostępnych na rynku szczepionek przeznaczonych jest do podawania według takiego właśnie schematu.

Z drugiej strony jednak, kocięta ze słabą odpornością bierną mogą stać się wrażliwe na zakażenie (i tym samym zdolne do wytworzenia odporności poszczepiennej) wcześniej, podczas gdy u innych wysokie miana przeciwciał matczynych mogą uniemożliwić zadziałanie szczepionki do wieku 12 tygodni lub nawet dłużej. Dlatego zaleca się, aby ostatnią dawkę szczepionki podawać kociętom w wieku co najmniej 14 – 16 tygodni.

Wszystkie kocięta powinny zostać objęte szczepieniami zasadniczymi przynajmniej trzykrotnie – pierwszy raz w wieku 8 – 9 tygodni, drugi 3 – 4 tygodnie później, a trzeci raz w wieku co najmniej 14-16 tygodni. Koty które zareagują na żywe, atenuowane szczepionki będą odporne przez wiele lat bez konieczności stosowania dawek przypominających.

Szczepienie dorosłych kotów

Wszystkie zwierzęta powinny otrzymać przypominającą dawkę szczepionki 12 miesięcy po ukończeniu cyklu szczepień kocięcia (zapewni to odporność tym osobnikom, które nie zareagowały właściwie na tamte szczepienia). Kolejne dawki podawane są w odstępach co najmniej 3 letnich, chyba że w grę wchodzą specjalne okoliczności.

U dorosłych kotów o nieznanej historii immunoprofilaktyki powinno się wykonać raz szczepienie zasadnicze żywymi atenuowanymi zarazkami i powtórzyć je po roku. Koty które zareagowały właściwie na szczepienie zasadnicze żywymi atenuowanymi zarazkami mają trwałą odporność (pamięć immunologiczną) przez wiele lat, pomimo braku szczepień przypominających.

Należy podkreślić, że zasada ta nie odnosi się ani do szczepień zasadniczych inaktywowanymi zarazkami ani do szczepień dodatkowych, w szczególności do zawierających antygeny bakteryjne. Dlatego, aby uzyskać ograniczoną ochronę zapewnianą przez produkty przeciwko zarazkom takim jak Chlamydophila lub Bordetella, potrzebne są coroczne dawki przypominające. Stąd też dorosły kot wciąż może otrzymywać coroczne szczepienia – szczepienia zasadnicze podawane co trzy lata i szczepienia dodatkowe co roku. Znacznym utrudnieniem takiego postępowania jest brak odpowiednio skomponowanych produktów na rynku.

Dorosły kot, który przeszedł pełny program szczepień przeciwko FPV, FHV-1 i FCV jako kocię (włączając dawkę przypominająca po 12 miesiącach), ale nie był później regularnie szczepiony, wymaga tylko jednej dawki szczepień do mobilizacji układu odpornościowego, pomimo iż wiele obecnych schematów postępowania zaleca w tych okolicznościach podanie dwóch dawek. Jest to jednak bezzasadne i stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami pamięci immunologicznej.

Miejsce podania szczepionki

W ciągu ostatnich 20 lat stało się jasne, że szczepienia z adiuwantem przeciw białaczce (FeLV) i wściekliźnie są jednym z czynników wyzwalających rozwój mięsaków poszczepiennych u kotów. W związku z tym zalecono podawanie tych dwóch szczepionek wysokiego ryzyka w okolice tkanek łatwych do usunięcia chirurgicznie w razie rozwoju mięsaka, tj. w dalszym odcinku prawej tylnej kończyny – szczepionki przeciwko wściekliźnie, i w dalszym odcinku lewej tylnej kończyny – szczepionki przeciwko białaczce kotów („left leg leukaemia, right leg rabies”). Ostatnie badania oceniające efekty takiego postępowania wykazały znaczący spadek występowanie mięsaków w okolicy międzyłopatkowej (tradycyjne miejsce szczepień), a wzrost przypadków guzów w prawej (ale nie lewej) kończynie.

VGG rekomenduje podawanie szczepionek podskórnie w okolicę boczną brzucha lub tułowia (po innej stronie za każdym następnym szczepieniem), jako że mięsak powstały w tym miejscu nie wymaga tak rozległej resekcji jak w przypadku okolicy międzyłopatkowej czy kończyn.

www.felonologia.org.pl

Felinoterapia to- najprościej mówiąc- terapia z udziałem kota. Nazwa wywodzi się z łacińskiego słowa felis ( kot ) oraz greckiego therapeia ( opieka, leczenie ). Felinoterapia jest jednym z rodzajów zooterapii lub inaczej animaloterapii. Główną ideą zooterapii jest to, że obcowanie ze zwierzakiem ma pozytywny wpływ na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka. Taka terapia niweluje różne zahamowania, ułatwia komunikację, poprawiająca zdolność uzewnętrzniania uczuć i emocji.

Felinoterapia jest przydatna w terapii osób starszych oraz dzieci niepełnosprawnych (zarówno umysłowo, jak i ruchowo). Ma ona zastosowanie w przypadku takich chorób jak: nadpobudliwość, ADHD, autyzm, zespół Aspergera, zespół Downa, zaburzenia zachowania i emocji, zaburzenia lękowe, nieśmiałość i zahamowanych społecznie, depresja, choroba Alzheimera, różne inne choroby psychiczne, uszkodzenia słuchu, uszkodzenia wzroku, dystrofia mięśniowa, artretyzm itp.

Najlepiej, żeby zajęcia felinoterapii odbywały się z określoną częstotliwością- wtedy można zaobserwować efekty tej terapii. Korzystny wpływ felinoterapii występuje zarówno w kontekście pedagogicznym, jak i terapeutycznym. Zajęcia z felinoterapii mogą być prowadzone indywidualnie w pracy terapeutycznej z dziećmi lub dorosłymi (głównie osobami starszymi) albo w niewielkich grupach. W terapii indywidualnej obecny jest pacjent, terapeuta (psycholog), no i oczywiście kot. Kot „działa” w ten sposób, że zmniejsza opór w kontakcie terapeutycznym, który jest związany ze stresem (stres może występować zwłaszcza podczas pierwszych spotkań z psychologiem/psychoterapeutą). Kiedy w trakcie takiego spotkania obecny jest kot, to staje się on tematem wspólnym dla pacjenta i terapeuty (sprawdza się to zwłaszcza w przypadku dzieci).

Zajęcia grupowe przeważnie dedykowane są dzieciom. W terapii grupowej kot jest w pewnym sensie jednym z uczestników zajęć. Każdy może mieć bezpośredni kontakt z kotem. Można głaskać kota, bawić się z nim, dopuszczalne jest nawet karmienie kota. Terapię wzbogaca się opowieściami o kotach, rozmową na temat kotów i innych zwierząt. Dlaczego to pomaga? Tak jak w terapii indywidualnej, możemy mówić tu o redukcji stresu, redukcji oporu. Również w przypadku terapii grupowej psycholog zyskuje płaszczyznę do dialogu.

Felinoterapię można łączyć z innymi technikami terapeutycznymi. Może to być arteterapia, muzykoterapia czy biblioterapia. Dla przykładu, w arteterapii można przedstawiać koty za pomocą różnych technik plastycznych, a co za tym idzie, dziecko może np. przedstawić swoje lęki za pomocą rysunku kota. Odsyłam do lektury na temat wymienionych form terapii (tj. arteterapia, muzykoterapia, biblioterapia), ponieważ same w sobie są one warte polecenia. Na ich temat powinien też coś wiedzieć dowolny psychoterapeuta.

Felinoterapia staje się coraz bardziej popularna. W wielu krajach jest znana i stosowana (z powodzeniem) już od dłuższego czasu. Jeśli chodzi o Polskę, to felinoterapia nie jest jeszcze (niestety) znaną i uznaną formą terapii. Znacznie częściej stosowaną formą zooterapii jest dogoterapia, coraz bardziej popularna staje się też hipoterapia (terapia z udziałem konia). Na marginesie: w zasadzie każde „udomowione” zwierzę może być wykorzystywane jako element terapii.

Felinoterapia jest stosowana z dużym powodzeniem np. w Szwecji (przede wszystkim u dzieci autystycznych). Zaobserwowano, że kot potrafi pewien sposób wniknąć do izolowanego świata dziecka z autyzmem. Dzieci uspokajają się i wydają się bardziej otwarte. Kontakt z kotem pomaga im radzić sobie z lękiem, pomaga zdobywać ufność w stosunku do otaczającego je świata. Ma też korzystny wpływ na nawiązywanie łączności z innymi ludźmi. Pomaga im okazywać uczucia. Kot staje się w pewnym sensie pomostem między światem dziecka a światem jego rodzica czy innego zwykłego człowieka.

Co ciekawe, czasem felinoterapia przynosi znacznie lepsze efekty niż dogoterapia (niejednokrotnie wywołuje pozytywne skutki nawet wtedy, gdy dogoterapia w ogóle nie pomogła). Wynikać to może z tego, że pies dla pewnych osób może być zbyt wymagający, zbyt hałaśliwy i zbyt bezpośredni. U takich osób kot zyskuje przychylność swoim spokojem. Liczne badania potwierdzają jak korzystne jest przebywanie w towarzystwie kota.

Prowadzone od lat siedemdziesiątych badania dowodzą, że nawet krótkie obcowanie ze zwierzętami ma pozytywny wpływ na zdrowie i psychikę człowieka. Przebywanie z kotem prowokuje ruch i aktywność, a niejednokrotnie przynosi po prostu radość życia. Podwyższa poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza lub eliminuje lęki. Zabawa z kotem ma też znaczenie dla zdrowia fizycznego, ponieważ skutkuje obniżeniem poziomu cholesterolu, mniejszym ciśnieniem krwi, unormowanym rytmem serca (prawdopodobieństwo zawału serca spada o 3 proc. )

Felinoterapia ma też pewną niezaprzeczalną przewagę nad dogoterapią czy hipoterapią: kot uczestniczący w felinoterapii nie wymaga tresury. Wystarczy jego naturalny sposób zachowania. Obcowanie z kotem cudownie rozwija wrażliwość u dzieci. Koty uczą też dzieci empatii. Dziecko rozpoznaje sygnały wysyłane przez kota w naturalny sposób- i reaguje na nie. Bardzo często okazuje uczucia. Taki kontakt uczy i ułatwia doświadczać otoczenie. Ponadto uczy dziecko cierpliwości oraz samokontroli.

Na koniec należałoby jeszcze wspomnieć, że kot „działa” również poza terapią. Dane wskazują na to, że fizyczny kontakt z kotem ( głaskanie, drapanie, przytulanie ) stymuluje organizm człowieka do wytwarzania endorfin. Dla niewtajemniczonych- endorfiny to tzw. hormony szczęścia, wywołują one doskonałe samopoczucie, stany zadowolenia (a nawet stany euforyczne), tłumią też odczuwanie bólu. Tak więc kontakt z kotem po pierwsze odpręża, po drugie pobudza nasz układ odpornościowy. Moja rada? Mieć kota i dbać o kota.

Artykuł zredagowany przy współpracy psychologów z Pracowni Psychologicznej Drogowskazy, ul. Smolna 13, Warszawa, tel: +48 602213891,
www.Drogowskazy.com
Artykuł pochodzi ze strony Kot.Net.
Zdjęcia pochodzą ze strony Tapetus.pl

Dzisiaj temat trochę poważniejszy, ale coraz częściej poruszany przez osoby poszukujące kota dla swojej rodziny. Mam na myśli felinoterapię.
Słowo już coraz bardziej znane, jednak nadal traktowane jest z niedowierzaniem. Jak to? Terapia kotem? Z kotem? Mruczeniem?
A właśnie tak.

Felinoterapia jest wykorzystywana bardzo często podczas pracy z dziećmi niepełnosprawnymi, także mającymi problemy nerwowe, lękliwymi lub przesadnie agresywnymi. Koty doskonale wpływają ma wyciszenie, przekazują bardzo pozytywną energię i przebywanie z nimi ma wyjątkowo kojący wpływ na człowieka. W Stanach Zjednoczonych wpływ kotów na ludzi jest w ten sposób wykorzystywany od dawna, w Polsce to nadal nowość.
Koci terapeuci zaczynają się pojawiać w hospicjach dziecięcych czy domach seniora. Felinoterapia jest już często stosowana w naszym kraju również – w pracy z dziećmi autystycznymi.
Koty mają szczególne predyspozycje do pracy z ludźmi cierpiącymi na schorzenia psychiatryczne – ich obecność pobudza zmysły, daje radość. Kot jest cierpliwy, miły w dotyku, daje się pieścić – przez co wyciąga z człowieka złe emocje.
Oczywiście, do felinoterapii wykorzystywane są zwierzęta ze specjalnymi do tego predyspozycjami. Kot musi być ufny, oswojony z obecnością dużej grupy ludzi, lubiący pieszczoty. Musi być to zwierzę mało lękliwe i oczywiście zaszczepione, odrobaczone i w 100% zdrowe i sprawne fizycznie.
Posiadanie kota wskazane jest też osobom słabym psychicznie, które miewają stany depresyjne lub wybuchy agresji. Nie ma się więc czemu dziwić, kiedy specjalista zachęca wręcz pacjenta do sprawienia sobie nowego przyjaciela – lub przynajmniej wzięcia udziału w zajęciach z felinoterapii – jako znakomite wsparcie leczenia.

Dobrze, dobrze – powiecie – teoria jest świetna. Ale czy tak wygląda praktyka? Czy to ma potwierdzenie w „normalnym świecie” czy jest kolejnym wynalazkiem szalonych naukowców?
Ja sama, jako hodowca – do niedawna miałam na ten temat jedynie wiedzę książkową, pochodzącą z literatury czy artykułów znalezionych w internecie. Jednak teraz, kiedy 2 z kotów pochodzących z naszego domu mieszka z dziećmi niepełnosprawnymi, mogę mieć na ten temat własne zdanie. To niesamowite, jak wspaniale efekty przynosi taki koci terapeuta mieszkający ze swoim ukochanym „Pacjentem”.

Pierwszym koto-terapeutą pochodzącym z naszego domu została Domenka – kotka rosyjska niebieska, która już jako dorosłą kocica przeniosła się Oli i jej mamy Joli. Domenka została promykiem słońca przebijającym się przez Tęczę Oli. Więcej o tych dzielnych dziewczynach i ich walce z rzadką chorobą jaką jest Zespół Leigha, możecie przeczytać i posłuchać TUTAJ.
Stronka Oli otworzy się kliknięciu w zdjęcie.

Drugim kocim terapeutą z naszej hodowli został kocurek rasy Burmilla – Nimir. Nimirek trafił do Antosia – cudownego, dzielnego chłopca i jego – nie mniej dzielnej mamy Rysi i reszty Rodzinki. Mały Tosiu, wspaniały chłopak – cierpi na zanik mózgowia oraz Zespół Westa. Jego mama opowiada tak wspaniałe historie o Tosiu i jego kocim przyjacielu, że nie sposób tego opowiedzieć. Zawsze bardzo się wzruszam, kiedy o nich myślę…. Więcej o Antosiu i jego walce znajdziecie TUTAJ, a po kliknięciu w jego zdjęcie zostaniecie przeniesieni do jego stronki na FB.

Tak, felinoterapia działa. Tak – warto mieć kota. Nic dodać, nić ująć.

Bardzo dziękuję mamom dzieci ukazanych na zdjęciach za zgodę na ich publikację.

Felinoterapia jest przydatna w terapii osób starszych oraz dzieci niepełnosprawnych (zarówno umysłowo, jak i ruchowo). Ma ona zastosowanie w przypadku takich chorób jak:
nadpobudliwość,
ADHD,
autyzm,
zespół Aspergera,
zespół Downa,
zaburzenia zachowania i emocji,
zaburzenia lękowe,
nieśmiałość i zahamowania społecznie,
depresja,
choroba Alzheimera,
różne inne choroby psychiczne,
uszkodzenia słuchu,
uszkodzenia wzroku,
dystrofia mięśniowa,
artretyzm itp.”

Może warto więc jeszcze raz przemyśleć podstawy naszego strachu przed kotem w domu w chwili kiedy spodziewamy się dziecka.

Ostatnio, w rozmowie telefonicznej z Rodziną mającą naszego kota padło pytanie: jak podać kotu tabletkę? Chodziło o zwykłe, sezonowe odrobaczenie, aczkolwiek temat okazał się dłuższy i fascynująco się rozwinął. Do tego stopnia, że postanowiłam z nim wrócić na naszej stronie.
Podawanie kotu tabletki jest czynnością właściwie prostą, o ile dysponuje się sporą dawką determinacji oraz refleksem Chucka Norissa. Jednak umiejętność tę warto posiąść, ponieważ nie znamy dnia ani godziny (odpukać w niemalowane), kiedy może się ona nam przydać. Argumenty, że „Nie umiem”, „nie mam serca tego zrobić” są niedojrzałe i jedynie świadczą i braku odpowiedzialności. Jeśli kot wymaga leczenia czy chociaż zwykłego odrobaczenia – należy to zrobić. I juz.

Sprawnie wykonana operacja zapodania tabletki kotu nie jest ani dla niego bolesna, ani fizycznie nieprzyjemna. Przy niektórych niżej opisanych sposobach może ucierpieć jedynie ego : czasem kota, a czasem podającego tabletkę 😉 JAK to zrobić? Poniżej przybliżę kilka sposobów, wybrać odpowiedni należy w zależności od chęci kota do współpracy 🙂

Sposób pierwszy: hardcore’owy – ale najpewniejszy.
Klękamy na podłodze trzymając kota pomiędzy kolanami. Kot jest do nast tyłem, dzięki czemu właściwie mamy wolne ręce. Unosimy głowę kota i otwieramy mu pyszczek (delikatnie ale stanowczo), palcem wskazującym i kciukiem rozwieramy szczęki (kota). Wrzucamy tabletkę jak najszybciej i jak najgłębiej w gardziołko i zamykamy kocią paszczę. Przytrzymujemy na chwilę zamkniętą i .. delikatnie pukamy palcem wskazującym w nosek kota. Takie leciutkie puknięcie powoduje u kota odruch połykania i chęć oblizania się. I już.
Niektóre koty potrafią jednak tabletkę super szybko wypluć. Aby temu zapobiec możemy tabletkę włożyć nie na środek gardziołka, a trochę z boku -wtedy kotu trudno jest ją wypluć. No i po zakończonej sukcesem części z połykaniem, podajemy kotu szybko jakiś smakołyk – dzięki czemu kotek łakomczuszek od razu zapomni o wcześniejszych przebojach.

Modyfikacja nr 1 – tabletkę można rozgnieść na łyżeczce i zamiast całej tabletki, wsypać kotu do pyszczka proszek. Tu już będzie bardzo trudno mu go wypluć. Niestety jest też druga strona medalu – tabletka po rozgnieceniu zwykle jest bardzo gorzka i pierwsze zastosowanie tej metody może okazać się też ostatnim… Warto sprawdzić, czy tabletka nie jest wyjątkowo ohydna po rozdrobnieniu.

Modyfikacja nr 2 – tabletkę rozgnieść z odrobiną wody i podać do pyszczka strzykawką, zamiast palcem. Podajemy przy zamkniętym pyszczku ( strzykawkę wkładamy z boku pyszczka, za kłami) bardzo powoli, aby kot się nie zachłysnął.

Modyfikacja nr 3 – obtoczyć tabletkę w maśle i wepchnąć do pyszczka. Miałam kota u którego sukces gwarantowało użycie majonezu 🙂 też można 🙂
Niektórzy owijają kota kocem lub ręcznikiem (taki koci naleśnik), jednak ja nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. Jest to wersja ostateczna – wymaga użycia siły na zwierzęciu. Potem raczej trudno będzie przekonać kota, ze podawanie leku nie jest straszne.

Sposób drugi – rozkruszyć tabletkę i wymieszać z odrobiną mokrej karmy lub kawałkami mięsa. Może być też twaróg lub jogurt, coś za czym kot przepada. I trzymamy kciuki, żeby kociak nie wykrył naszego fortelu.

Sposób trzeci – rozkruszyć tabletkę bardzo dokładnie i wymieszać z mała ilością miodu. tą mieszaninę nałożyć w małej ilości kotu na łapkę. Jak wiadomo kot musi być czysty i raczej będzie starał się natychmiast do czystości doprowadzić zlizując miksturę z łapy. Jednak może się okazać, ze mamy do czynienia ze spryciarzem, który brudną łapkę pójdzie umyć w misce z wodą pitną 😉

Sposób czwarty – ukryć tabletkę w porcji śniadaniowej mokrej karmy czy mięsa. Jest szansa, ze nasz koci głodomor nie wyczuje podstępu i nie plunie znalezioną tabletką na ścianę. Trzeba się jednak upewnić, ze na pewno tabletka została zjedzona i nie ukryta sprytnie pod talerzykiem czy po prostu nie wypadła z pyszczka po odejściu od jedzenia 😉

Sposób piąty – kiedy wszystko inne zawiedzie udać się do weterynarza i błagać o pomoc lub lek w innej postaci 😉

Niech Moc będzie z Wami 🙂

Wyższość Pana Kota nad Panem Psem 😉

1. Nie zakłóca ciszy, nie tylko nocnej, szczekaniem.
2. Można Go łatwo nakłonić do rezygnacji ze spaceru.
3. Nie obgryza Twoich ulubionych kapci.
4. Nie eksmituje Cię z łóżka, zadowalając się pozycją współlokatora.
5. W wieku 4-5 tygodni wie do czego służy toaleta.
6. W razie drzemki na Twoim ulubionym fotelu wywiesza kartkę: „nie budzić, przenieść delikatnie, nucąc kołysankę, na puchową poduszeczkę”.
7. Nie pachnie na zmianę pogody.
8. Nocą sprawdza Twoją czujność na odgłosy włamania.
9. Nie podlizuje się.
10. Zajmuje się pielęgnacją Twoich kwiatów.
11. Skutecznie zastępuje muchozol i inne środki owadobójcze.
12. Nie przynosi piachu ze spaceru.
13. Rankiem, najczęściej ok. 4.00, nie daje się zbyć obietnicą długiego spaceru.
14. Dzięki Jego staraniom, co 3 lata, czujesz pilną potrzebę wymiany mebli tapicerowanych.
15. Zasypia na Twojej szyi, nie z potrzeby, ale w trosce o Twoje gardło.
16. Ptaszki w klatkach zawieszasz przy suficie ażeby zapewnić im stosowną ilość światła i powietrza.
17. W celu ułatwienia dostępu słońca do wnętrza mieszkania skracasz systematycznie firanki, w skrajnych przypadkach rezygnując z nich całkowicie.
18. Częściej, aniżeli byś chciał, zajmujesz się porządkowaniem półek.
19. Cierpi wybiórczo na schorzenie słuchu, zwłaszcza gdy Go wołasz.
20. W trosce o Twój wzrok kładzie się na czytanej książce.
21. Kiedy głęboko śpisz przypomina Ci, że jest tygrysem.
22. W trosce o Twoje zdrowie staje się najdelikatniejszym masażystą.
23. Kot potrzebuje więcej snu aniżeli pies.
24. Zaspokajając wysublimowany zmysł Jego smaku zmuszony jesteś do regularnego, kulinarnego dokształcania się.
25. Twoim obowiązkiem jest dbać o kondycje fizyczną Pana Kota i dlatego musisz się z nim bawić, gdy ma na to ochotę.
26. Sprawia Ci satysfakcje tym, że jest i daje Ci to odczuć.
27. Przychodzi najczęściej wtedy, gdy jest głodny.
28. Wyzwala w Tobie poczucie ostrożności, przy korzystaniu z domowych urządzeń, mebli czy osobistej garderoby, sprawdzając czy On tam nie zażywa zasłużonego odpoczynku.
29. Kot potrzebuje większej przestrzeni życiowej aniżeli pies; jeżeli masz więcej aniżeli jednego Pana Kota, rozważ konieczność zamiany mieszkania na większe, najlepiej dwupoziomowe.
30. Przyrządzając rybę na obiad, zwłaszcza w okresie letnim, dba o Twoje zdrowie, wymuszając zabezpieczenie dolnych partii nóg przed chłodem.
31. Zmusza Cię do przestrzegania przepisów p/pożarowych i rezygnacji z kolacji przy świecach.
32. Jest pomocny w podtrzymywaniu Twojego refleksu, kiedy łapiesz spadające przedmioty.
33. W przypływie napadów czułości, świetnie zastępuje fryzjera.
34. Zasypiając w Jego „objęciach”, doszkalasz się pod względem muzycznym.
35. Troszczy się niezwykle o stan skóry Twojej twarzy, poddając ją licznym zabiegom, często nawet bolesnym, ale wynikającym li tylko z konieczności.
36. Potrafi dopasować kształt ciała do różnych, tajemniczych czasami miejsc, odpowiednich do ucięcia sobie drzemki.
37. Nie reaguje na połajanki, wiedząc iż jest to tylko przejaw Twojej miłości.
38. Okazuje moc charakteru, nie dając się zbyć jednym tylko głaśnięciem.
39. Sygnalizuje stan swojego zdrowia; jeżeli śpi we własnym legowisku, wezwij natychmiast lekarza, widocznie coś Mu dolega.
40. Bawi się szczególnie wtedy, kiedy próbujesz znaleźć odpowiedź na pytanie „kto otwiera drzwi i odkręca kurek z wodą”.

Opracował: Roman Grabara, Stary Lubosz 2006 r. (www.karodok.com)

Przygotowanie do pierwszej wystawy

Podjęcie decyzji o wystawianiu kota to bardzo duże, emocjonujące i często stresujące wyzwanie, zarówno dla samego kota, jak i właściciela. To również kolejny krok w rozwijaniu swojej felinologicznej pasji.

Dla doświadczonych wystawców wystawa jest emocjonującym przeżyciem, jednak za pierwszym razem nierzadko nad emocjami góruje stres. Jest to zupełnie zrozumiałe, bo każdy obawia się tego co nieznane. Niewłaściwe przygotowanie, brak wystawowych niezbędników może skutecznie zdenerwować i zepsuć przyjemność oraz komfort psychiczny kota i właściciela.

Praktyczna wiedza jest nieoceniona, niestety nie jest łatwo ją zdobyć, trzeba kilku odwiedzin wystaw, rozmów z hodowcami i wreszcie swoich błędów, aby wiedzieć jak się przygotować.

Przedstawiam zestaw porad opatrzony kolorowymi zdjęciami, po to, aby żaden początkujący hodowca nie tracił czasu na poszukiwanie i dopytywanie.

Formalności

Pierwszym krokiem jest zapisanie się do klubu felinologicznego – formalności zajmą od jednego do kilku tygodni – listę klubów można znaleźć na stronie Felis Polonii. Zgodnie z regulaminem FIFE od 2008 roku każdy kot ma obowiązek posiadania elektronicznego mikroczipa, umożliwiającego identyfikację. Jeśli kot nie był zachipowany w hodowli, można to zrobić u renomowanego weterynarza. Należy sprawdzić ceny chipów, gdyż niektóre kluby oferują je taniej od gabinetów weterynaryjnych.

Kot musi być zdrowy i posiadać aktualne szczepienia przeciwko chorobom wirusowym (zazwyczaj uznawane przez 2 lata) oraz wściekliźnie (ważne najczęściej przez rok, zazwyczaj wymagane u kotów od 6 miesiąca życia). Szczepienie powinno być najpóźniej 30 dni przed wystawą.

Ostatnim krokiem jest zapisanie kota na wystawę (zgłoszenia zazwyczaj są przyjmowane do tygodnia przed rozpoczęciem wystawy). Najprostszą i najszybszą metodą jest wypełnienie wniosku on-line, jednak można również wydrukować i wysłać pocztą/faxem. Do wypełnienia wniosku potrzebne będą dane kota (spisane z rodowodu) i dane opiekuna. Równolegle należy uiścić opłatę (istnieje możliwość płatności na miejscu, jednak zazwyczaj opłata jest wtedy droższa). Po wysłaniu zgłoszenia otrzymujemy dokument zgłoszeniowy, który musi być potwierdzony pieczęcią macierzystego klubu. Na 1-2 dni przed wystawą konieczna jest wizyta u weterynarza, który potwierdzi dobry stan zdrowia kota i wystawi świadectwo zdrowia.

Na wystawę zabieramy:

książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami
zaświadczenie o stanie zdrowia kota
potwierdzenie zgłoszenia na wystawę z pieczęcią klubową
rodowód lub jego kopię (na wypadek, gdyby był problem z naszym zgłoszeniem)
dowód wpłaty

KIEDY I GDZIE

Terminarze wystaw planowane są na cały rok z góry i można je znaleźć na stronie swojego klubu. Wystawy zawsze odbywają się w soboty i niedziele, przy czym każdy z dni traktowany jest jako odrębna wystawa i na każdym zdobywane są tytuły i wyłaniani zwycięzcy. Można uczestniczyć w obydwu lub tylko jednym wybranym dniu. Na pierwszą wystawę warto wybrać taką w pobliżu miejsca zamieszkania, co znacznie podniesie komfort wystawcy i kota, można również rozważyć wystawianie tylko w jeden dzień, aby ograniczyć stres i noclegi w obcym miejscu. Na początek, jeśli to możliwe najlepiej wybrać kameralną wystawę, unikając zgiełku oraz dużej konkurencji, bo nic tak nie zachęca do wystaw jak dobre noty sędziego.

PRZYGOTOWANIE KLATKI

Wystrój klatki i niezbędne akcesoria to temat, który budzi najwięcej emocji. Warto go starannie przemyśleć, gdyż od niego zależy dobre samopoczucie kota na wystawie, a inwestycja wystarcza często na całą karierę wystawową.

Organizatorzy wystawy zapewniają duże metalowe klatki które stoją na przyozdobionych stołach, są otwierane z tyłu, od strony opiekuna. Klatka ma 130 cm długości x 65 cm szerokości i 65 cm wysokości i jest idealna dla 2 kotów. Jeżeli wystawiamy jednego kota, otrzymamy wydzielone pół klatki 65 cm x 65 cm x 65 cm. Jeśli nasz kot jest duży lub wiemy, że nie lubi spokojnie leżeć w jednym miejscu – warto zdecydować się na dopłatę do całej klatki (należy ją uwzględnić przy zgłoszeniu)

Wyposażenie klatki wystawowej:

  • sztywna wyściółka na podłogę klatki
  • firanki
  • przykrycie klatki
  • legowisko, budka lub hamak
  • mała kuweta
  • miski z wodą i karma
  • folia lub siatka zabezpieczająca
  • zabawki
  • informacja i reklama hodowli

Wyściółka na dno klatki jest niezbędna, doskonale sprawdzają się w tej roli dywaniki łazienkowe, wykładzina przycięta na miarę, kawałek filcu, a nawet 3 wycieraczki ułożone jedna obok drugiej. Należy pamiętać, że dno powinno być dość sztywne i łatwe w transporcie. Do ozdoby i większego komfortu dno można wyściełać miękkim kocykiem.

Firanki to również konieczny rekwizyt. Wymagane minimum to 2 firanki po bokach klatki o minimalnym wymiarze 65 x 65 cm każda (lub więcej jeśli chcemy zrobić marszczenie). W praktyce lepiej sprawdzają się szersze firanki, które zasłaniają część przedniej i tylnej ściany klatki, tworząc kotu przytulny kącik. Warto też pomyśleć o uszyciu przykrycia na górę klatki, nie tylko wygląda to estetyczniej, ale również daje poczucie schronienia. Firanki mocujemy za pomocą kilku przyszytych tasiemek lub żabek do firan.

W celu zabezpieczenia przedniej ściany klatki przed nadgorliwymi zwiedzającymi, doskonale sprawdza się drobna siateczka (tiul) kupiona na wymiar w sklepie z tkaninami i przywiązana sznureczkami w rogach klatki. Bardziej kosztowne jak również pewniejsze rozwiązanie to zamówienie specjalnej szybki z pleksi, na którą można dodatkowo nadrukować zdjęcia lub nazwę hodowli.

Nieduża kuweta oraz miski z jedzeniem i piciem to także konieczne rekwizyty, jednak zazwyczaj korzystają z nich stali bywalcy wystaw lub wyjątkowo bezstresowe koty, większość woli przespać wystawę (należy zadbać, aby kot załatwił się i zjadł przed wyjściem z domu). Pomimo braku zainteresowania jedzeniem, powinniśmy kilkakrotnie podać kotu świeżą wodę do picia (szczególnie latem).

Zapewnienie kotu komfortowych warunków to również przygotowanie odpowiedniego posłania. Kiedy kot mocno się stresuje, lub gdy mamy firanki wyłącznie po bokach – przyda się kocia budka, jeżeli natomiast kot dobrze znosi wystawy wystarczy poduszka, kocyk lub legowisko w rogu klatki osłoniętym firankami. Młode i żywe koty lubią również korzystać ze specjalnego hamaka zawieszanego na prętach klatki. Nie można też zapomnieć o ulubionej zabawce (np. myszka na sznurku przywiązana do klatki) czy piórkach na patyku.

Dopełnieniem wyposażenia klatki jest informacja o kotach, rasie, hodowli. Wystawa jest to okazja do spotkań i rozmów z osobami, które są zainteresowane kupnem kota danej rasy w przyszłości. Musimy być przygotowani na pytania o naszą rasę kota, charakter, pielęgnację, jeżeli planujemy miot, warto również zaopatrzyć się w zdjęcia naszych kotów i wizytówki hodowli.

PRZYGOTOWANIE KOTA

Przygotowania kota do wystawy są uzależnione w znacznym stopniu od rasy i długości okrywy włosowej. Kot Rosyjski Niebieski w zasadzie nie wymaga żadnych skomplikowanych zabiegów, powinien mieć obcięte pazurki, czyste oczy, nos i sierść wyczesaną z martwego włosia – nie odbiega to od normalnie stosowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Kąpiele nie są polecane, jeżeli tylko kot szczególnie ich nie wymaga (jeśli decydujemy się na kąpiel to 1-2 tygodnie przed wystawą), w przypadku kocurów którym przetłuszczają się włosy na ogonie wystarczy zastosować w tych miejscach suchy szampon. Koty długowłose wymagają znacznie większej uwagi i pielęgnacji, a niejednokrotnie kąpieli. Również w trakcie wystawy są specjalnie przygotowywane przez swoich opiekunów i dokładnie wyczesywane.

Kot dobrze przygotowany do wystawy to nie tylko taki, który jest zadbany, ale również taki, który potrafi się właściwie zachować. Decydując się na wystawienie powinniśmy starać się przyzwyczaić do atmosfery wystawy, jak również przećwiczyć pozycję wystawową.

Koty w zależności od rasy prezentujemy w różnych pozycjach wystawowych: siedzącej lub rozciągniętej. To w jakiej pozycji dana rasa jest prezentowana uwarunkowane jest przede wszystkim rodzajem budowy ciała, bo np. szczupły kot Bengalski najlepiej prezentuje swoje walory właśnie w rozciągniętej pozycji, podczas gdy Brytyjczyk swoją majestatyczną i nieco masywną sylwetkę najlepiej zaprezentuje w pozycji siedzącej. Koty Rosyjskie Niebieskie prezentuje się w pozycji rozciągniętej. Właściwą dla rasy pozycję powinno się ćwiczyć na kilka tygodni przed wystawą, aby stała się dla zwierzęcia czymś naturalnym. Wystawiany kot nie powinien bać się obcych ludzi, dlatego też warto czasami zabrać go do znajomych czy rodziny i zobaczyć jak się zachowuje, jak również pozwalać naszym gościom głaskać kota i brać na ręce. Ważne, aby już młody kociak nabrał dobrych przyzwyczajeń, gdyż dorosłego kota znacznie trudniej przyzwyczaić do nowych sytuacji.

HARMONOGRAM WYSTAWY

Wystawy zwykle zaczynają się około godziny 9 rano, przy czym najczęściej podaje się przedział godzinowy przyjmowania kotów na wystawę, aby uniknąć kolejek i pozwolić przyjezdnym na swobodne planowanie podróży. Zaraz po wejściu zgłaszamy się do punktu przyjmowania kotów, gdzie pokazujemy dokument-zgłoszenie kota na wystawę; otrzymamy katalog ze spisem kotów z wystawy, numer naszego kota i przynależnej mu klatki. Po rejestracji jesteśmy kierowani do kontroli weterynaryjnej, gdzie lekarz weterynarii sprawdzi zaświadczenie o stanie zdrowia oraz szczepienia kota, odczyta numer chipa.

Kolejny etap to lokowanie kotów w klatkach i „urządzanie” klatek. Jeżeli nie znamy dokładnie nazwy koloru swojego kota i został on wcześniej zgłoszony do oceny koloru przez sędziów, to zapewne odbędzie się ona na samym początku wystawy, lub chwilę przed jej oficjalnym otwarciem. Oczywiście ocena koloru nie dotyczy kotów Rosyjskich Niebieskich 🙂

Zaraz po uroczystym otwarciu zaczynają się oceny na tzw. ringu. Każdą z kategorii kotów ocenia inny sędzia i dzieje się to jednocześnie przy kilku stanowiskach. W jednym dniu wystawy kot zostanie oceniony przez jednego sędziego. Nie należy się niepokoić, że nie będziemy wiedzieli, kiedy wyjść z kotem do oceny – tablica informacyjna jest dobrze widoczna w kilku miejscach wystawy i na niej (wiedząc już przez którego sędziego oceniana jest nasza rasa) w odpowiednim czasie przy nazwisku sędziego wyświetli się numer naszego kota, jeżeli z jakichś względów przeoczymy naszą kolej, najczęściej podchodzi do nas steward i prosi do oceny lub numer naszego kota jest wywołany na głos przez mikrofon, pomimo tego powinniśmy się starać unikać takich sytuacji.

OCENA

Do oceny kota możemy nieść na ręku albo w transporterku (szczególnie koty bojaźliwe). Oczekując na prezentację u sędziego możemy skorzystać z jednej ze specjalnie wydzielonych klatek i tam umieścić kota, aby spokojnie poczekał na ocenę. Kiedy przyjdzie nasza kolej możemy osobiście prezentować kota lub poprosić o pomoc stewarda (niejednokrotnie zdenerwowany kot jest bardziej posłuszny obcej osobie).

W trakcie oceny stawiamy kota na stoliku sędziowskim (steward wcześniej go dezynfekuje) i cały czas asekurujemy zwierzaka, podczas gdy sędzia dokładnie ogląda kota, zabawia piórkiem, czasem bierze na ręce lub prosi właściciela o zaprezentowanie w pozycji wystawowej. (fot. 6 i fot. 7) Większość sędziów głośnio komentuje swoje spostrzeżenia na temat kota, zdarza się, że zadaje pytanie właścicielowi. Na koniec oceny wszystkie uwagi zostają spisane w protokole, którego kopię dostaniemy na koniec wystawy. W zależności od tego, jak duża jest konkurencja, sędzia może poprosić wszystkie bądź wybrane koty do porównania. Podczas porównania koty stoją obok siebie, wszystkie trzymane w pozycji wystawowej – wtedy sędzia szereguje tytuły, najlepszy – ocena EX1 (excellent), która łączy się zazwyczaj z przyznaniem certyfikatu, a pozostałe szereguje począwszy od Ex2, EX3 itd. Może się również zdarzyć przyznanie gorszych not jak VG (very good) czy też G (good), istnieje również możliwość dyskwalifikacji kota, który nie spełnia wymogów wystawowych (zachowanie – np. agresja, schorzenia i problemy zdrowotne, zez, przepuklina pępkowa) .

Kolejny etapem oceniania jest konkurs Best In Variete, czyli „najlepszy w kolorze”. Konkurs odbywa się pod warunkiem, że na wystawie są obecne minimum 3 koty danej rasy o tej samej barwie umaszczenia. Porównuje się koty bez względu na płeć i wiek.

Po pierwszych ocenach czas na półfinał: Nominacje do Best In Show. Sędzia wskazuje koty z najlepszymi notami, które mają się ustawić do porównania. Wyłania nominowanych półfinalistów w ramach danych klas (kotek, kocurów, młodzieży, kociąt, kastratek oraz kastratów).

Wyróżnione koty dostają odznaczenia – medale lub rozety. Na tym kończy się ocena i można powrócić na swoje miejsca.

Przed oceną, jak również w trakcie jej trwania nie powinniśmy rozmawiać z sędzią czy też zadawać pytań – uważnie słuchamy sędziego i odpowiadamy na pytania, jeśli takie padną. Kiedy po zakończonej ocenie czujemy niedosyt, chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej o danej rasie, bądź też o zgodności naszego kota z obowiązującym standardem, wolno to zrobić. Jeżeli sędziemu czas na to pozwoli – może z nami porozmawiać, jednak z racji dużej ilości ważniejszych obowiązków może również odmówić i ma do tego pełne prawo.

Jeśli nasz kot nie otrzymał nominacji do BIS – możemy już spokojnie czekać na zakończenie wystawy, jeśli otrzymał to zaszczytne wyróżnienie, czeka go kolejna ocena na zakończenie wystawy, wyłaniająca zwycięzców.

Podczas Best In Show koty są wystawiane wyłącznie przez stewardów i oceniane przez cały skład sędziowski poprzez głosowanie. W finale koty porównywane są klasami w ramach czterech obowiązujących kategorii ras oraz kategorii kotów domowych. W ramach każdej kategorii (z wyjątkiem kotów domowych) występują klasy (kotek, kocurów, młodzieży, kociąt, kastratek oraz kastratów) i w ramach każdej klasy zostaje przyznany tytuł Best In Show. Dla młodzieży, kociąt, kastratek i kastratów to najwyższy tytuł , jaki mogą zdobyć. Pozostałe koty są porównywane dalej i w każdej z 4 kategorii wybiera się między kocurem i kotką. Wygrany otrzymuje tytuł Best In Show, a przegrany Best In Show Opposite Sex.

W ostatecznym starciu rywalizują ze sobą 4 koty dorosłe, które otrzymały tytuł Best In Show w swojej kategorii. Wygranie konkursu na najpiękniejszego kota wystawy to bardzo prestiżowy tytuł Best of the Best. Oprócz finałowych tytułów, wszyscy zwycięzcy otrzymują puchary oraz nagrody rzeczowe (fot. 10)

Po wyłonieniu ostatecznego zwycięzcy wystawa jest zakończona i można opuścić sale wystawienniczą oraz odebrać dyplom.

DLACZEGO WARTO JEŹDZIĆ NA WYSTAWY?

POZNAJEMY STANDARDY RASY – wystawa to najważniejsze, a czasem jedyne miejsce, gdzie jest możliwość zobaczenia wielu kotów danej rasy jednocześnie, dogłębnego poznania standardu rasy, wychwycenia subtelnych różnic jak również określenia dokładnie pożądanych cech, które chcielibyśmy w przyszłości widzieć wśród kotów pochodzących z naszej hodowli.

DOWIADUJEMY SIĘ O WARTOŚCI SWOJEGO KOTA – ambitny hodowca nie jest ślepo zapatrzony w swojego pupila. Na wystawach dowiaduje się, jakie cechy u jego kota są najlepsze oraz które mogłyby zostać poprawione. Ma to istotne znaczenie przy planowaniu krycia, gdyż znając słabsze strony zwierzęcia, jesteśmy w stanie w taki sposób dobrać partnera, aby tych wad nie powielać, a uwypuklać najbardziej pożądane cechy.

POZNAJEMY INNYCH HODOWCÓW – dzielenie się swoimi doświadczeniami oraz wiedzą z zakresu hodowli to fakt, który trudno przecenić, gdyż w praktyce niewiele jest okazji by porozmawiać w cztery oczy z hodowcami z odległych części kraju i z zagranicy.

SATYSFAKCJA ORAZ NAGRODY – uzyskanie wysokich ocen to powód do dumy i niesamowita przyjemność dla hodowcy. Nagrody rzeczowe, pomimo iż nie są celem samym w sobie, stanowią miły dodatek dla wygrywających w finale.

NAWIĄZUJEMY PRZYJAŹNIE I MIŁO SPĘDZAMY CZAS – chociaż z pozoru aspekt ten nie jest najistotniejszy w wystawach, to dla wielu hodowców bardzo istotny, jednak nie przekonamy się o tym jeśli nie pojedziemy na wystawę…

Autorem tekstu jest Marta Halska

Artykuł pochodzi z :
Magazyn dla Miłośników Kotów, KOT nr 11 – listopad 2006
autor: Anna Wilczek
 

Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą? Przeważnie pokazuje w ten sposób, że w jego życiu coś przestało działać prawidłowo. Nie czyni jednak tego dlatego, że jest złośliwy lub podły.

Koty słyną z niezwykłej czystości. Przywiązują ogromną wagę do mycia futra, nie bez znaczenia jest czystość misek, w których spożywają posiłki, bardzo niechętnie napiją się brudnej lub stojącej zbyt długo wody, jeśli mogą, zawsze wybiorą czyste posłanie i mają niemalże wrodzony odruch zakopywania własnych odchodów. Krótko mówiąc, odstręcza je brud i smród. I nawet jeśli zachowania te mają podłoże nie tylko higieniczne, to i tak pozostajemy pełni zachwytu dla kociej czystości. Dlatego najbardziej gwałtowne konflikty między kotem a jego opiekunem rodzą się, gdy nagle nasz największy domowy czyścioch zaczyna załatwiać swoje potrzeby poza kuwetą. No właśnie, gdybyśmy potrafili za każdym razem spojrzeć na świat oczami naszego kota i wyobrazić sobie to, co dzieje się w tej małej, acz bardzo mądrej główce, to bez większego trudu znaleźlibyśmy odpowiedź na pytanie „dlaczego to robi?”.

Mamy skłonność do przypisywania zwierzętom ludzkich uczuć, a kotom – szczególnie tych negatywnych. Słyszy się czasem, że kot jest wredny, złośliwy, a nawet podły. Jeśli zatem nagle zaczyna załatwiać się na przykład do łóżka swojej opiekunki, łatwo bez głębszego zastanowienia stwierdzić, że robi to na złość. Okazuje się jednak, że przyczyn takiego zachowania może być wiele, mogą mieć podłoże zdrowotne, behawioralne, psychiczne lub środowiskowe. Czasami zdarza się też, że pewne czynniki występują równolegle lub na zmianę i wtedy trudno jednoznacznie i od razu określić powody takiego zachowania. Należy wówczas działać wielotorowo. Załatwianie się poza kuwetą nie ma jednak nic wspólnego ze złośliwością naszego kota. Daje on nam sygnały, że coś w jego życiu przestało prawidłowo funkcjonować.

Choroba
Nasz kot może cierpieć z powodu dolegliwości związanych z chorobami układu pokarmowego lub moczowego. Może odczuwa silną bolesność na skutek zapalenia pęcherza, nerek, biegunki, czy zwyrodnień stawów. Może siusianie sprawia mu ból, (co zdarza się dość często w syndromie urologicznym kotów) i kojarząc ten ból z kuwetą, zaczyna jej unikać. Powodem może okazać się zwiększona ilość produkowanego moczu przy cukrzycy lub kału przy zapaleniu jelit. Warto zwrócić uwagę na zachowanie kota i okoliczności, jakie towarzyszą całej sytuacji załatwiania się poza kuwetą. Czy wchodząc do kuwety, kot głośno i z przejęciem miauczy, czy często odwiedza kuwetę i nic w niej nie zostawia, czy siusiając robi koci grzbiet i napina mięśnie zamiast je rozluźniać? W pierwszej kolejności należy bezwzględnie wykonać w lecznicy weterynaryjnej badanie moczu i kału oraz ogólne badanie krwi, wykluczając bądź potwierdzając podłoże zdrowotne.

Znaczenie
Ważna jest umiejętność odróżnienia załatwiania się kota poza kuwetą od znaczenia terenu moczem. W tym drugim przypadku kotki chcą po prostu poinformować o zbliżającej się rui i gotowości rozrodczej, kocury natomiast podkreślają swoją obecność na danym terytorium. Koty znaczą powierzchnie pionowe małą ilością moczu o bardzo intensywnej woni. Gdy zwyczajnie siusiają, mamy do czynienia zawsze z poziomą powierzchnią o specyficznej miękkiej strukturze (koc, pościel) i dużą ilością moczu. Jeśli zatem kot nie jest kotem hodowlanym, to jedynym rozwiązaniem jest kastracja, aby nie utrwaliły się w kocie „złe” nawyki. Zdarza się, choć rzadko, że u niedokładnie wykastrowanych kotów z różnych przyczyn, np. wstąpienia się jednego z jąder, pozostaje kawałek tkanki powodującej wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za potrzebę znaczenia.

Kuweta 
Kuweta to bardzo ważny przedmiot – pozwala żyć kotu w komforcie i decyduje o naszych dobrych stosunkach ze zwierzęciem. Powodów, dla których kuweta nie wzbudza jego zachwytu, może być kilka.

  • Zbyt mała kuweta – załatwiając swoje potrzeby, kot powinien mieć możliwość wykonania obrotów w swobodny sposób. Kupując kuwetę dla małego kotka, pamiętajmy, że kuweta nie urośnie razem z nim. Kuweta z rantem jest zawsze mniejsza, niż się wydaje, ponieważ kołnierz (rant) ogranicza ruchy kota.
  • Niewłaściwy typ kuwety – nie każdy kot chętnie korzysta z kuwety zamkniętej. Silna koncentracja zapachów i klaustrofobiczna przestrzeń sprawiają, że kot czuje się zagrożony. Staremu kotu nie będzie natomiast odpowiadać wysoka kuwety, do której trzeba wskoczyć.
  • Brudna lub źle myta kuweta – koty konsekwentnie będą omijać kuwetę nie sprzątaną i nie mytą regularnie. Nie przesadzajmy jednak z używaniem detergentów, a jeśli jest już bardzo stara i zniszczona, to po prostu kupmy nową.
  • Nieodpowiednie ustawienie kuwety – dobrze, gdy kuweta stoi w zacisznym miejscu, do którego kot ma zawsze dostęp. Kot ma wręcz obsesyjną potrzebę bezpieczeństwa, kiedy z niej korzysta. Nie lubi też zbytniej bliskości z miejscem, gdzie je.
  • Zbyt mała liczba kuwet – podstawowa zasada mówi, że ilość kuwet w domu = liczba kotów + 1.
  • Niewłaściwy żwirek (lub inny wypełniacz) – nie ma złotej recepty na typ żwirku, najlepiej jednak, jeśli przypomina warunki naturalne, nie pyli, nie ma ostrych brzegów i nie jest zbytnio perfumowany. Powinien dobrze się zbrylać i wchłaniać wilgoć.
  • Zbyt dużo lub za mało żwirku w kuwecie – duża ilość powoduje pewną utratę równowagi, a co za tym idzie pewności siebie, kot musi się nieźle namachać, żeby przekopać tak ogromną ilość wkładu. Mała ilość żwirku to dyskomfort, ponieważ nie da się wykopać odpowiednio głębokiego dołka, a trzeba jeszcze całość zakopać. Optymalnie grubość wkładu to około 4-5 cm, zależnie od wypełniacza.
  • Wspomagacze zapachowe do żwirku – nie używajmy perfum, odświeżaczy powietrza czy pochłaniaczy przykrych zapachów, bo możemy bardzo skutecznie zniechęcić kota do jego kuwety.
  • Awersja do kuwety i negatywne skojarzenia – wynikają niekiedy z przykrych dla kota doświadczeń. Może podczas załatwiania naturalnych potrzeb przestraszył go człowiek lub inny kot, może został nagle dorwany w kuwecie w celu podania leku, zastrzyku, może karą za załatwienie się poza kuwetą było gwałtowne wrzucenie go do niej, okraszone krzykiem właściciela, a może ktoś zdenerwowany zaistniałą sytuacją zanurzał jego nos w odchodach. My możemy już nie pamiętać takich zdarzeń lub nie przywiązywać do nich większej wagi. Z kotem niestety jest inaczej – ma kruchą psychikę, którą łatwo złamać, lecz trudno odbudować.

Stres 
Nie da się wymienić wszystkich przyczyn stresu powodujących załatwianie potrzeb kota poza kuwetą, ponieważ każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Warto jednak spojrzeć na świat oczami kota, bo każda poważna zmiana w jego życiu może wywołać stres. Najczęstsze powody to:

  • Przeprowadzka – nie da się jej uniknąć. Kot czuje wielkie napięcie unoszące się w powietrzu, wszyscy są przemęczeni, nikt nie poświęca mu wystarczającej ilości czasu. Zastanówmy się wcześniej, jak zapewnić kotu najbardziej bezpieczne nowe miejsce. Zabierzmy ze starego domu ulubione kocie rzeczy, dywanik, stary fotel lub koc.
  • Ktoś w domu przybył albo odszedł – mogą to być narodziny dziecka, zakup kolejnego kota, ale też rozstanie z ulubionym domownikiem lub też innym kotem, który był „najbliższą rodziną”. To są sytuacje niezwykle stresogenne. Należy wówczas poświęcić kotu dużo czułości i uwagi.
  • Przemeblowanie lub przeniesienie kuwety w inne miejsce – jeśli jest to możliwe, wszystkie tego typu zmiany wprowadzajmy stopniowo, np. przesuwajmy kuwetę o parę centymetrów dziennie i uważnie obserwując reakcję kota.
  • Próby bicia lub karania kota – gazetą, krzykiem, gwałtownymi nerwowymi ruchami. Pod żadnym pozorem nie wolno tego robić!
  • Nagłe zaniedbanie kota – niepoświęcanie kotu należytej uwagi i czasu może być spowodowane nadmiarem pracy, częstymi dłuższymi wyjazdami i późnymi powrotami do domu. Kot czuje się zagubiony i opuszczony. Załatwia się wtedy najczęściej do łóżka, aby zwrócić na siebie uwagę właściciela.
  • Gwałtowna zmiana diety – może spowodować silny stres, dlatego wszelkie zmiany żywieniowe dobrze jest wprowadzać stopniowo.
  • Zapach innego kota przyniesiony na butach i ubraniu – po przyjściu do domu buty chowajmy zawsze w niedostępne dla kota miejsce.
  • Nieporozumienia między kotami – przy większej liczbie kotów należy bacznie obserwować ich zachowania i wzajemne relacje. Interweniujmy jednak tylko w ekstremalnych sytuacjach.

Maluch 
Zdarza się, że koty oddawane są do adopcji zbyt wcześnie, gdy nie mają trzech miesięcy. Matka kociąt nie ukończyła jeszcze nauki małego kociaka. W takiej sytuacji cały problem spocznie na nabywcy malucha. To bardzo trudne zadanie. Psy, na przykład, szkoli człowiek, to od niego zależy w dużej mierze zachowanie i dobre ułożenie psa. Koty uczy matka i tylko ona z wielką łatwością i umiejętnie przekazuje im wiedzę na temat „dobrego wychowania”. Wytłumaczenie więc maluchowi, do czego służy kuweta, może czasami być bardzo kłopotliwe, acz nie niemożliwe.

Miłość, zrozumienie, cierpliwość – to cechy, którymi powinniśmy wykazać się w sytuacji kryzysowej, jaką jest załatwianie się kota poza kuwetą. Pomóżmy naszemu kotu, bo on właśnie tego od nas oczekuje.

Anna Wilczek

Często spotykam się z pytaniem osób które myślą, że chciałyby zacząć hodować koty – jakie są koszty prowadzenia hodowli?
Innym często zadawanym pytaniem jest: dlaczego kociak tyle kosztuje???

Jedna z zaprzyjaźnionych Hodowczyń pokusiła się o przedstawienie dokładnych wyliczeń. Na dodatek zrobiła to w bardzo fajnej formie, przystępnej i łatwej do obejrzenia – w formie filmu na You Tube.

Wszystkie osoby zainteresowane „ekonomicznymi” stronami prowadzenia hodowli, tym- czy można na hodowli zarobić… albo stracić… – zapraszam do kliknięcia w poniższy link.

Ile kosztuje hodowla?

Hodowca to ktoś, kto pożąda wiedzy, ale wie, że nigdy nie zdobędzie jej całkiem.
Ktoś, kto walczy z dylematami pomiędzy sumieniem, wygodą i zaangażowaniem.
Hodowca poświęca swoje osobiste interesy, pieniądze, czas, przyjaźnie, meble i wykładzinę na podłodze.
Rezygnuje z marzeń o długich, luksusowych wycieczkach.
Wystawy wpisuje w swój plan urlopowy.
Hodowca funkcjonuje bez snu, (ale nigdy bez kawy!).
Spędza godziny na snuciu planów hodowlanych lub niepokoju o przebieg porodu, a następnie o każde kichniecie lub miauk.
Hodowca zapomina o obiedzie, bo musi nakarmić kocięta lub noworodki muszą być nakarmione butelką o ósmej.
Lekceważy wody płodowe i robi sztuczne oddychanie zalanemu kociakowi, by tchnąć życie w małe, bezradne stworzonko, które będzie spełnieniem czyiś marzeń.
Jego kolana to wspaniałe miejsce, gdzie drzemały pokolenia doskonałych championów.
Ręce hodowcy są silne i często podrapane, zabrudzone, ale zawsze wrażliwe na dotyk kociego noska.
Plecy i kolana są obolałe od klęczenia w porodówce, ale wystarczająco silne, by odpowiednio zając się kociakami.
Za plecami hodowca często jest obrzucany obelgami z strony konkurencji, ale jest wystarczająco silny, by udźwignąć kolejną porażkę.
Hodowca zawsze jest gotowy, by użyczyć pomocnej dłoni nowicjuszowi.
Uszy hodowcy są czasami czerwone (od bycia obgadywanym) lub dziwnie zniekształcone (od wiszenia godzinami na telefonie), a często muszą być głuche na krytykę.
Zawsze jednak wyłapią płacz chorego kociaka.
Wzrok hodowcy bywa zamazany z powodu studiowania rodowodów, a oczy czasem są ślepe na niedoskonałości swojego własnego kota. Zawsze jednak wystarczająco czułe na niedoskonałości konkurencji i szukają ideału wzorca.
Mózg hodowcy bywa zamglony, ale może przypomnieć sobie rodowody szybciej niż najlepszy komputer. Jest pełny wiedzy, że aż czasami przepalają się bezpieczniki. Kataloguje tysiące dobrych kośćców, zgryzów, wielkości ucha i doskonałych głów.
W duszy hodowcy pochowane są błędy, których nie udało się naprawić.
Serce hodowcy jest pełne nadziei, ale często bywa łamane.
Zawsze jednak jest na właściwym miejscu!
To właśnie są Hodowcy.

Autor nieznany
Przetłumaczyła Anna Krajewska
Thank you dear Anastasia Papadopoulou for sharing. 🙂

Polecam serdecznie ten artykuł, poruszający to zagadnienie.